czwartek, 30 lipca 2009

Wycofana reklama TVP

Wycofana reklama TVP

Nie wiem czy pamiętacie ale była kiedyś taka dość niespotykana reklama naszego polskiego dżemiku. Nie wiem kto pozwolił na emisję tejże wielce marketingowej produkcji ale była transmitowana tylko jeden dzień, trzy razy. Dwie mniej więcej w godzinach popołudniowych, ostatnia w porze wieczornej. Reklama dość śmieszna chociaż zdecydowanie nie kierowana do dzieci tylko do dorosłych. Wyraźne podteksty w tym co widzimy i tym co słyszymy. W zasadzie tak na raz można obejrzeć ale raczej nie będzie co wspominać. Przypominam, że to reklama polskich powideł. Tylko Polacy mają takie genialne graniczące z "niewypałem" pomysły.



Najśmieszniejszy moment według mnie jest wtedy gdy czarnoskóry kolega podnosi kołderkę do góry jakby jego libido było zadowolone z powodu "wbicia się" do łoża małżeńskiego. Oczywiście śmiech kolegi i tekst pani, że "nie takie rzeczy w tym łóżku widziałam". Jak na reklamę Łowicza spodziewałem się czegoś więcej ale telewizja jest nieobliczalna tak jak głowy polskiej młodzieży która wymyśla takie zakręcone reklamy. Z jednych reklam się śmiejemy bo są fajne a z drugich śmiejemy się z tego, że są cienkie; odbiegają od jakości innych reklam. Spoglądając na reklamy Brytyjczyków czy też Amerykanów sądzę, że i tak z tymi naszymi reklamami nie jest tak źle. Reasumując pośmiać się z tego można ale też nie trzeba. Jednym przypasuje, drugim będzie cisnęło się w myślach by zamknąć przeglądarkę.

środa, 29 lipca 2009

Food Fight

Food Fight



Bardzo specyficzny filmik. Taka dość artystyczna wizja walki jedzenia z ekhm... Jedzeniem. Stanowczo poglądy twórcy odbiegają od moich wizji takich produkcji. Przedstawienie jedzenia jako wojsk walczących między sobą. Coś jak Irak vs USA tylko w wersji lite. Filmik trwa 5 minut 30 sekund i jest stanowczo czymś w rodzaju społecznego przesłania dbania o siebie. Jeśli mamy być niewolnikami produktów, wybierzmy te które nie będą nam doszczędnie w przeciągu kilku lat niszczyły zdrowie. Przynajmniej ja tak to odbieram...

Co do animacji jest po prostu wspaniała. Coś na wzór Monty Pythona którego uwielbiam i bez którego żyć nie mogę. W zeszłym tygodniu na TV4 skończyła się edycja w postaci serialu. Czterdziesty piąty i tym samym ostatni odcinek był powalający. Zapraszam do śledzenia programu ponieważ w tym tygodniu zapowiadana była powtórka odcinka (oczywiście przy założeniu, że program się nie zmieni tak samo jak chociażby 23.07 gdy miałem zamiar obejżeć Galileo o którym kiedyś wspominałem a TV4 uraczyła mnie bajką pt. Włatcy Móch". Kochana telewizja...

Szczerze to nawet podobała mi się ta krótkometrażowa produkcja. Coś w sobie ma, można się nad tym zastanowić. Pomyśleć o co w tym chodzi, wysnuć parę hipotez i na koniec podzielić się filmem ze znajomymi. Co zresztą ja teraz czynię z Wami drodzy blogowicze.

wtorek, 28 lipca 2009

Timon i Pumba: Niewielkie żarcie


Timon i Pumba: Niewielkie żarcie

Grove Snail

Photographer: Simon Howden


Jak zwykle zamieszczam posta o... Jedzeniu ! Nie może być inaczej. Tym razem zagłębiłem się w bajki. Odwiedziłem ostatnio rodzinę. Mój mały kuzyn zaraził mnie oglądaniem Timona i Pumby bajki w której występują postacie z kinowej produkcji bajkowej "Króla Lwa". Naprawdę można się przy tym pośmiać. Same postacie są rozbrajające tzn.

Pumba - duży troszkę przygłupawy dzik dzik (mający czasem przebłyski inteligencji), bedący ochroniarzem Timona.

Timon - szczerze wydaje mi się, że jest to fredka (albo coś na ten wzór), głowa drużyny, maksymalnie wygadane zwierzątko (przez co często przyciąga nieszczęścia)

Umieszczam tutaj jeden z wykręconych odcinków w którym dwójka bohaterów poluje na "żarcie" przedzierając się przez dżunglę. Po zlokalizowaniu swojej ofiary; ślimaka. Zwierzątka złapane zostają do skrzynki wraz ze swoją przekąską. Podróż trwa dość długo, gdy skrzynka się otwiera Timon uprzedza fakty mówiąc, że są we Francji gdzie wszyscy zajadają się ślimakami i innymi robalkami. Tym samym są w siódmym niebie ponieważ te potrawy jak najbardziej im odpowiadają...


poniedziałek, 27 lipca 2009

Teledysk dla Mc Donald'a, Pizza hut... ?

Teledysk dla Mc Donald'a, Pizza hut etc.


Pizza

Photographer: Suat Eman


Najwyraźniej coś mnie ominęło. Pytanie tylko jak ? To dość dziwne, że piosenka tego pokroju nie weszła na dziecięce listy przebojów. Z drugiej strony zaś, może to i nawet lepiej. Czemu ? Słowa piosenki mówią o stołowaniu się w mc donaldzie i pizza hut. Szczerze jakoś nie widzę jak moje dziecko miało by oglądać takie pranie mózgu od samego rana. Uważam, że jest to obelga dla normalnych ludzi i świadomie wykorzystany tzw. "zły" marketing którego celem jest wmawianie przez 24/h nam, że czegoś potrzebujemy. Skład tych potraw jest tak przygotowany by pobudzić nasze kubki smakowe i rozpamiętać smak. Oglądając reklamę powracamy do tamtego smaku. Smaczne to może jest ale nikt nie widzi jakie jest to tuczące. Nie żebym się jakoś zdrowo odżywiał. Jak najbardziej jadam miąsko. Szczegół tkwi w częstotliwości takich posiłków.

Przeprowadziłem kiedyś na sobie test. Stołowałem się tylko w miejscach gdzie mogłem szybko otrzymać jedzenie i jeszcze szybciej je pochłonąć. Najczęściej były to bary szybkiej obsługi pokroju mc donalda (w tym mc donald) oraz przeróżne pizzerie i budki z hamburgerami. Po miesiącu wskoczyłem na wagę i okazało się, że przytyłem aż 8 kg ! Gdzie naprawdę zmiana wagi jest u mnie sprawą ciężką gdyż mój metabolizm dość dobrze radzi sobie z każdym posiłkiem. Dlatego apeluję do wszystkich choć trochę dbających o siebie osób, jedzmy w takich miejscach z umiarem. Będziemy zdrowsi i oszczędzimy przy okazji troszkę pieniążków.

niedziela, 26 lipca 2009

W dzisiejszym menu "whose line"

Whose Line Is It Anyway

To dziwne... Szperając po youtubie jak zwykle zresztą będąc w pracy natknąłem się na filmik dość nieprzyjemnie zatytułowany "Pełny odcinek - 5x05 Jak jedzenie staje się kupą cz.1" - komentarze były jednoznaczne, ktoś pisał genialne ktoś inny "my brain was explode!". Postanowiłem obejrzeć choć troszkę... Szczerze pisząc nie dało się obejrzeć np. tylko minuty, ponieważ z każdą następną uśmiech na twarzy sam się pojawiał. W całokształcie po obejżeniu 10 min pierwszej części miałem banana na twarzy (czyli uśmiech od ucha do ucha). Moment w którym odgrywają scenki; mimo tego, że nie kojarzyłem wszystkich odgrywanych postaci był po prostu obłędny. To dziwne ale można by nie oglądać tego filmiku, a śmiać się z tego co mówią.



Byłbym strasznie nieuprzejmy gdybym nie napisał, że prowadzi sam Drew Carey! Wspaniała osobistość w świecie rozrywki i seriali komediowych.

Druga część i każda kolejna nabierała mocy potężnej dawki śmiechu niczym 40letnie wino. Nie będę Wam zabierał tej przyjemności i pozostawię oglądanie wszystkich części Wam drodzy blogowicze.

sobota, 25 lipca 2009

Sposób na darmowy posiłek w McDonald's

Sposób na darmowy posiłek w McDonald's

Jest to samouczek "jak można zdobyć jedzenie w mcdonaldzie" za free. Sposób jest bardzo prosty. Wystarczy mieć samochód i być miłym. Cała procedura wygląda następująco. Wychodzisz z domu, wsiadasz w samochód. Jedziesz do najbliższego mcdonald'a o godzinie wieczornej wtedy gdy zazwyczaj zamówienia są duże. Podjeżdżasz tylko po to by móc "niby" przejechać koło okienek mcdrive ponieważ rozmyśliłeś się, nie masz pieniędzy bądź po prostu chciałeś tędy przejechać. Mijasz pierwsze okienko. Czekasz aż gość za Tobą złoży zamówienie, chwilkę całość przeciągasz w czasie tak by zamówienie klienta mogłobyć zrealizowane. Podjeżdżasz pod drugie okienko i odbierasz posiłek z uśmiechem na twarzy. Teraz wystarczy zniknąć z pola widzenia tak szybko jak tylko się da.

Wszystko można obadać sobie również na tym filmiku



Odbiegając troszeczkę od tematu. Osoba która prowadzi cały filmik to nie kto inny jak Remi Gaillard. Znany z wielu ciekawych akcji. Jak chociażby przebieranie się za football'istę i zdobywanie przyłożenia z rzeczy które najczęściej ludzie trzymali w rękach. Moim ulubionym filmem jest jednak mecz siatkówki gdy wychodzi z zawodnikami, wita się z każdym i prawie mecz się rozpoczynął gdyby nie fakt, że sędziowie zauważyli o jedną osobę więcej na boisku.

piątek, 24 lipca 2009

Jak to jest zrobione ?

Jak to jest zrobione - Jedzenie podawane w samolotach




Zastanawialiście się kiedyś jak robione jest jedzenie w samolotach ? Mnie ten fakt spędzał sen z powiek. Do czasu gdy discovery uraczyło mnie odcinkiem "serialu" z serii "Jak to jest zrobione". Szczerze nie spodziewałem się, że na potrzeby każdego kursu samolotu tworzone jest średnio aż 45 tys. posiłków! Co daje dość pokaźny wynik i miło mnie zaskoczyło. Kontrole żywności dostarczanych do samolotów posiłków odbywają się przy każdym przylocie/odlocie.

Czemu nie piecze się świeżutkiego chleba w samolocie ? Otóż na wysokości które osiągają samoloty po prostu ciasto by nie urosło.

Potrawy nie mogą być mdłe bo na wysokości wszystko smakuje inaczej. Sztuczne utrzymywane ciśnienie w kabinie, niska wilgotność i wysokość sprawiają, że nasze kubki smakowe tracą wrażliwość.

Do ciekawszych żelaznych zasad linii lotniczych z pewnością należy w 100% wyważona wielkość posiłku i porcji. Która nie może przekroczyć ustalonych norm bo... Pasażer i potencjalny zjadacz takiego posiłku mógłby najprościej w świecie się pobrudzić.

Posiłki dla klasy ekonomicznej nie są tak dopieszczone jak dla klasy pierwszej, co można zaobserwować w sposobie przygotowywania i późniejszych efektów.

Jeśli już miałbym często latać wolałbym lecieć w klasie pierwszej. Przynajmniej miałbym pewność, że posiłek przygotowany dla mnie był przygotowywany z nadzorem i nie mógłby wyjechać z firmy nie poddany wcześniejszej kontroli.