wtorek, 7 lipca 2009

Kryzys w sieciach fast food ? Nie tym razem!

Zważywszy na fakt iż również należę do grupy fast food'owców. Postanowiłem podzielić się z Wami artykułem który znalazłem na portalu wp.pl

Zachęcam do przeczytania całości artykułu. Aby to zrobić wystarczy kliknąć w link pod wyrywkiem artykułu, który przeniesie Was Drodzy Internauci w miejsce docelowe artykułu.

Nie wszyscy inwestorzy obawiają się spowolnienia gospodarczego. McDonald's, KFC i sieci kawiarni zapowiadają uruchamianie kolejnych placówek. Polskie restauracje także chcą inwestować.
Spowolnienie gospodarcze już zaczyna odczuwać branża gastronomiczna. W tej chwili najwięcej powodów do niezadowolenia mają duzi restauratorzy, który w ciągu trzech miesięcy zanotowali spadek obrotów o ponad 20 proc.
To skutek coraz gorszych nastrojów konsumentów. W listopadzie, jak wynika z danych IPSOS, nastroje konsumentów spadły czwarty raz z rzędu, a indeks optymizmu (WOK) obniżył się o 5,76 pkt do poziomu 91,87 pkt. To najniższy poziom od czerwca 2006 roku. Polscy konsumenci coraz bardziej obawiają się o przyszłość. Wielu spodziewa się wzrostu bezrobocia, co nie sprzyja jadaniu poza domem, w tym szczególnie w drogich restauracjach. Potwierdzają to sami restauratorzy...


Więcej informacji pod adresem http://wp.pl
Całość artykułu można znaleźć w Gazecie Prawnej (z dnia 29.12.2008)





W roku 2009 analiza rynkowa wyraźnie wskazywała na poprawę sytuacji fast food'ów. Tym oto sposobem wskaźnik wrócił do normy sprzed dwóch lat dając ciut większy wynik ponieważ blisko 97%. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że naszą domeną jest jedzenie na szybko. Brak czasu wpływa diametralnie na nasze wybory. Stąd, zamiast przygotować sobie porządne śniadanie, czekamy do 12:00 na przerwę w pracy. Wraz z sekundomierzem startujemy do najbliższego fastfood'u po to by się opchać i ostatecznie wrócić zmęczonym do domu.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Poradnik: "brak czasu i jedzonko"





Z racji tego, że jest to mój pierwszy post który piszę de facto w przerwie na śniadanie. Postanowiłem skupić się na odwiecznym problemie braku czasu i niedostępności punktów gastronomicznych w miejscu pracy.Najbardziej pospolity problem a jakże ważny w naszym życiu.



Przecież wiadomym jest, że potrzeba zjedzenia porządnego śniadania jest podstawą naszej błyskotliwej egzystencji w pracy. Spoglądając na zegarek w odliczaniu do przerwy śniadaniowej powinniśmy mieć już zaplanowane gdzie chcemy się udać i jak wyjdziemy czasowo w ostatecznym dodarciu do celu, pochłonięciu posiłku i powrotu przed końcem przerwy. Jest to dość ważny aspekt gdyż nie każdy szef jest na tyle tolerancyjny by móc przepuścić koło nosa takie występki. Dlatego dobrą alternatywą wobec takiego problemu jest zastosowanie niezbyt skomplikowanej taktyki.

Faza pierwsza: analiza punktów gastronomicznych

  • "idąc do" bądź "wracając z" pracy starajmy się uzyskać ulotki z menu danego miejsca co w późniejszym czasie może nam się bardzo przydać!
  • tutaj musimy być przygotowanymi na ewentualne rozczarowanie, z racji braku takich punktów w okolicach pracy.
  • jeśli są takowe musimy być pewni, że dotarcie na miejsce, sam posiłek i powrót nie zajmą nam więcej niż nasza przerwa trwa.
Faza druga: zatapianie się w przyjemności

  • tutaj pozwolę sobie przytoczyć podpunkt pierwszy fazy wcześniejszej, otóż będąc w posiadaniu takowych ulotek możemy na spokojnie przeanalizować je w domowym zaciszu wybierając potrawy najsmaczniejsze dla nas.
  • musimy pamiętać aby nasze menu różniło się od "wczorajszego", codziennie wybierajmy coś nowego, dzięki czemu menu nie znudzi tak szybko naszego podniebienia.
Faza trzecia: powrót z tarczą

  • dzięki fachowemu podejściu do sprawy posiłku mamy pewność, że posiłek nie znajmie nam więcej czasu niż względnie z początku zakładaliśmy, że zająć może
  • cały tydzień nasze śniadanie będzie wyglądało barwnie kulinarnie
  • szef nas nie skarci
  • wrócimy do pracy z uśmiechem na twarzy
Reasumując, każdy kto kiedyś choć chwilę lubił spędzać w kuchni by przygotować sobie posiłek zapewne zignoruje ten poradnik ponieważ jak wiadomo wcześniejsze spreparowanie jedzonka daje większą frajdę i wiemy tak naprawdę czego naszemu żołądkowi na chwilę obecną potrzeba. Każdy kto nie ma czasu na zabawy w kuchni, polecam mój sposób który był już sprawdzany i wielokrotnie testowany.

Galileo: "sposób na zdobycie jedzenia bez pieniędzy w Niemczech"

Sposób na jedzonko

Kilka dni temu w telewizji na TV4, leciał bardzo ciekawy program o nazwie "Galileo". Widziałem go wcześniej już kilka razy i nie przypadł mi do gustu z racji jego prostoty i w moim odczuciu kompletnie NIE śmiesznego prowadzącego.

Piątkowy wieczór, siedzę znudzony przed telewizorem. Pogoda jak na złość totalnie "inna" niż bym chciał. Pstryk! Tuż przed moimi oczyma ukazuje się napis "niemiecki sposób na zdobycie jedzenia bez pieniędzy" pomyślałem sobie, że to będzie prawdziwy pogrom. Zawziąłem się do oglądania...

Ku mojemu zaskoczeniu nie był to biegający po mieście ochlapus żebrzący o jedzenie. Tylko dość wysublimowane i delikatne pomysły które można zastosować w celu zredukowania kosztów wyżywienia praktycznie o połowę, a czasem nawet do zera!

Po wprowadzeniu nastąpiło uroczyste odliczanie od 10 pozycji do 1, tej najbardziej kulturalnej i najlepiej zorganizowanej. Postaram się opisać te które utkwiły mi w pamięci najlepiej. Ponieważ nie chciałbym przekręcić żadnych faktów.

Akcja w studenckiej stołówce

Jedynym mankamentem tej operacji jest fakt, że osoby zza społeczności studenckiej muszą wykupywać tzw. kartę studencką dzięki której mogą bez przeszkód poruszać się po całym obiekcie. Ceny na stołówce są troszkę wyższe dla takich osób ale zawsze możemy dogadać się z jakimś studentem, że damy mu pieniążki a on/ona kupi nam na swoją kartę to co będziemy chcieli. Jeśli przyjmiemy system oceniania od 1 do 5 to mogę szczerze napisać, że dam za ten sposób max 2.

Wycieczka do firmowej piekarni

Na wstępie oceniam sposób zaoszczędzenia pieniążków na 4. Ponieważ udając się do takowej piekarenki odchodzą nam koszty związane z podatkiem VAT. W ten oto sposób za połowę ceny możemy kupić bardzo dużo pieczywa które jak opisują w programie powinno nam starczyć na 2-3 dni.

Degustacja w markecie

Chyba najlepszym sposobem na najedzenie się do syta jest degustacja próbek w markecie. Nasz bohater nie płacąc kompletnie nic najadł się pieczywa, wędlin i serów nie dorzucając do tego interesu ani złotówki, a jak stwierdził "napchałem się do syta". Zdecydowanie 5/5

Po sąsiedzku: "Sąsiedzi pieczę ciasto!"

Ostatni z pomysłów szalonego prezentera telewizyjnego to sąsiedzka pomoc. Nie mając żadnych składników udajemy się do części miasta w której nas nie znają i udajemy nowego sąsiada który "tworzy" ciasto na odwiedziny znajomych, rodziny etc. Odwiedzamy sąsiadów pamiętając, że możemy poprosić tylko o jeden składnik którego rzekomo brakuje nam do naszego cake'a. Gdy uzyskujemy wszystkie składniki możemy spokojnie wrócić do domu i zacząć wypiek. Czas który prezenter poświęcił na szukanie składników to zaledwie dwie godziny! Moja ocena 4/5

Oczywiście wymienione przeze mnie sposoby mogą zaistnieć w życiu tylko przy założeniu, że życzliwość i dobroć ludzi z którymi będziemy rozmawiać będzie na podobnym poziomie która była przedstawiona w programie. W innym wypadku niektóre sposoby mogą być kompletnie nieprzydatne.