piątek, 31 lipca 2009

Top dziesiątka najgorszego żarcia

Jak zwykle błądząc po youtubie znalazłem coś ciekawego "Top 10 Worst Foods - Nutrition By Natalie", pani Natalia wymienia top dziesiątkę najbardziej psującego zdrowie jedzenia. Znajdują się tam między innymi chipsy, bekon, frytki, pączki i jeszcze kilka których nie wymienię ponieważ chciałbym, żeby każdy sam zapoznał się z filmem. Jak zwykle jedni wezmą to do siebie, inni zaś zignorują i nic nie zmienią wychodząc z założenia "bo po co".



Dieta i zdrowe odżywianie to pojęcia nie tak odległe. Nikt nie będzie nam narzucał sposobu w jaki mamy żyć czy jeść. Nie zawsze będzie przy nas mama bądź tata którzy będą nam wspólnie mówić "brokułki są zdrowe, zjedz kalafiorka" itd. przykładów można by tutaj mnożyć. Dieta i zdrowe odżywianie zależy tylko od nas, siedzi to w naszej psychice. Nie musimy zamęczać się stosując drakońskie diety, wystarczy, że na zakupach będziemy szukać zamienników mniej tuczących, które odziwo niekiedy są tańsze niż normalne produkty. Stosując taki manewr przy 45% przypadków metabolizm powinien sam sobie poradzić i powinniśmy stopniowo topnieć na wadze. Jak wiadomo jednemu zrzucanie wagi pójdzie szybko drugiemu wolno a trzeciemu w ogóle nie pomoże. Dla tego dla tych ostatnich zalecam baczniejsze kontrolowanie jedzenia. Chociaż nic się nie stanie jak raz czy dwa razy w tygodniu machniemy sobie jakiegoś jednego cheesburgera w mc donaldzie i popijemy colą. Jeśli dojdą do tego wszystkiego jeszcze jakieś ćwiczenia to "ho ho ho", efekt murowany.

czwartek, 30 lipca 2009

Wycofana reklama TVP

Wycofana reklama TVP

Nie wiem czy pamiętacie ale była kiedyś taka dość niespotykana reklama naszego polskiego dżemiku. Nie wiem kto pozwolił na emisję tejże wielce marketingowej produkcji ale była transmitowana tylko jeden dzień, trzy razy. Dwie mniej więcej w godzinach popołudniowych, ostatnia w porze wieczornej. Reklama dość śmieszna chociaż zdecydowanie nie kierowana do dzieci tylko do dorosłych. Wyraźne podteksty w tym co widzimy i tym co słyszymy. W zasadzie tak na raz można obejrzeć ale raczej nie będzie co wspominać. Przypominam, że to reklama polskich powideł. Tylko Polacy mają takie genialne graniczące z "niewypałem" pomysły.



Najśmieszniejszy moment według mnie jest wtedy gdy czarnoskóry kolega podnosi kołderkę do góry jakby jego libido było zadowolone z powodu "wbicia się" do łoża małżeńskiego. Oczywiście śmiech kolegi i tekst pani, że "nie takie rzeczy w tym łóżku widziałam". Jak na reklamę Łowicza spodziewałem się czegoś więcej ale telewizja jest nieobliczalna tak jak głowy polskiej młodzieży która wymyśla takie zakręcone reklamy. Z jednych reklam się śmiejemy bo są fajne a z drugich śmiejemy się z tego, że są cienkie; odbiegają od jakości innych reklam. Spoglądając na reklamy Brytyjczyków czy też Amerykanów sądzę, że i tak z tymi naszymi reklamami nie jest tak źle. Reasumując pośmiać się z tego można ale też nie trzeba. Jednym przypasuje, drugim będzie cisnęło się w myślach by zamknąć przeglądarkę.

środa, 29 lipca 2009

Food Fight

Food Fight



Bardzo specyficzny filmik. Taka dość artystyczna wizja walki jedzenia z ekhm... Jedzeniem. Stanowczo poglądy twórcy odbiegają od moich wizji takich produkcji. Przedstawienie jedzenia jako wojsk walczących między sobą. Coś jak Irak vs USA tylko w wersji lite. Filmik trwa 5 minut 30 sekund i jest stanowczo czymś w rodzaju społecznego przesłania dbania o siebie. Jeśli mamy być niewolnikami produktów, wybierzmy te które nie będą nam doszczędnie w przeciągu kilku lat niszczyły zdrowie. Przynajmniej ja tak to odbieram...

Co do animacji jest po prostu wspaniała. Coś na wzór Monty Pythona którego uwielbiam i bez którego żyć nie mogę. W zeszłym tygodniu na TV4 skończyła się edycja w postaci serialu. Czterdziesty piąty i tym samym ostatni odcinek był powalający. Zapraszam do śledzenia programu ponieważ w tym tygodniu zapowiadana była powtórka odcinka (oczywiście przy założeniu, że program się nie zmieni tak samo jak chociażby 23.07 gdy miałem zamiar obejżeć Galileo o którym kiedyś wspominałem a TV4 uraczyła mnie bajką pt. Włatcy Móch". Kochana telewizja...

Szczerze to nawet podobała mi się ta krótkometrażowa produkcja. Coś w sobie ma, można się nad tym zastanowić. Pomyśleć o co w tym chodzi, wysnuć parę hipotez i na koniec podzielić się filmem ze znajomymi. Co zresztą ja teraz czynię z Wami drodzy blogowicze.

wtorek, 28 lipca 2009

Timon i Pumba: Niewielkie żarcie


Timon i Pumba: Niewielkie żarcie

Grove Snail

Photographer: Simon Howden


Jak zwykle zamieszczam posta o... Jedzeniu ! Nie może być inaczej. Tym razem zagłębiłem się w bajki. Odwiedziłem ostatnio rodzinę. Mój mały kuzyn zaraził mnie oglądaniem Timona i Pumby bajki w której występują postacie z kinowej produkcji bajkowej "Króla Lwa". Naprawdę można się przy tym pośmiać. Same postacie są rozbrajające tzn.

Pumba - duży troszkę przygłupawy dzik dzik (mający czasem przebłyski inteligencji), bedący ochroniarzem Timona.

Timon - szczerze wydaje mi się, że jest to fredka (albo coś na ten wzór), głowa drużyny, maksymalnie wygadane zwierzątko (przez co często przyciąga nieszczęścia)

Umieszczam tutaj jeden z wykręconych odcinków w którym dwójka bohaterów poluje na "żarcie" przedzierając się przez dżunglę. Po zlokalizowaniu swojej ofiary; ślimaka. Zwierzątka złapane zostają do skrzynki wraz ze swoją przekąską. Podróż trwa dość długo, gdy skrzynka się otwiera Timon uprzedza fakty mówiąc, że są we Francji gdzie wszyscy zajadają się ślimakami i innymi robalkami. Tym samym są w siódmym niebie ponieważ te potrawy jak najbardziej im odpowiadają...


poniedziałek, 27 lipca 2009

Teledysk dla Mc Donald'a, Pizza hut... ?

Teledysk dla Mc Donald'a, Pizza hut etc.


Pizza

Photographer: Suat Eman


Najwyraźniej coś mnie ominęło. Pytanie tylko jak ? To dość dziwne, że piosenka tego pokroju nie weszła na dziecięce listy przebojów. Z drugiej strony zaś, może to i nawet lepiej. Czemu ? Słowa piosenki mówią o stołowaniu się w mc donaldzie i pizza hut. Szczerze jakoś nie widzę jak moje dziecko miało by oglądać takie pranie mózgu od samego rana. Uważam, że jest to obelga dla normalnych ludzi i świadomie wykorzystany tzw. "zły" marketing którego celem jest wmawianie przez 24/h nam, że czegoś potrzebujemy. Skład tych potraw jest tak przygotowany by pobudzić nasze kubki smakowe i rozpamiętać smak. Oglądając reklamę powracamy do tamtego smaku. Smaczne to może jest ale nikt nie widzi jakie jest to tuczące. Nie żebym się jakoś zdrowo odżywiał. Jak najbardziej jadam miąsko. Szczegół tkwi w częstotliwości takich posiłków.

Przeprowadziłem kiedyś na sobie test. Stołowałem się tylko w miejscach gdzie mogłem szybko otrzymać jedzenie i jeszcze szybciej je pochłonąć. Najczęściej były to bary szybkiej obsługi pokroju mc donalda (w tym mc donald) oraz przeróżne pizzerie i budki z hamburgerami. Po miesiącu wskoczyłem na wagę i okazało się, że przytyłem aż 8 kg ! Gdzie naprawdę zmiana wagi jest u mnie sprawą ciężką gdyż mój metabolizm dość dobrze radzi sobie z każdym posiłkiem. Dlatego apeluję do wszystkich choć trochę dbających o siebie osób, jedzmy w takich miejscach z umiarem. Będziemy zdrowsi i oszczędzimy przy okazji troszkę pieniążków.

niedziela, 26 lipca 2009

W dzisiejszym menu "whose line"

Whose Line Is It Anyway

To dziwne... Szperając po youtubie jak zwykle zresztą będąc w pracy natknąłem się na filmik dość nieprzyjemnie zatytułowany "Pełny odcinek - 5x05 Jak jedzenie staje się kupą cz.1" - komentarze były jednoznaczne, ktoś pisał genialne ktoś inny "my brain was explode!". Postanowiłem obejrzeć choć troszkę... Szczerze pisząc nie dało się obejrzeć np. tylko minuty, ponieważ z każdą następną uśmiech na twarzy sam się pojawiał. W całokształcie po obejżeniu 10 min pierwszej części miałem banana na twarzy (czyli uśmiech od ucha do ucha). Moment w którym odgrywają scenki; mimo tego, że nie kojarzyłem wszystkich odgrywanych postaci był po prostu obłędny. To dziwne ale można by nie oglądać tego filmiku, a śmiać się z tego co mówią.



Byłbym strasznie nieuprzejmy gdybym nie napisał, że prowadzi sam Drew Carey! Wspaniała osobistość w świecie rozrywki i seriali komediowych.

Druga część i każda kolejna nabierała mocy potężnej dawki śmiechu niczym 40letnie wino. Nie będę Wam zabierał tej przyjemności i pozostawię oglądanie wszystkich części Wam drodzy blogowicze.

sobota, 25 lipca 2009

Sposób na darmowy posiłek w McDonald's

Sposób na darmowy posiłek w McDonald's

Jest to samouczek "jak można zdobyć jedzenie w mcdonaldzie" za free. Sposób jest bardzo prosty. Wystarczy mieć samochód i być miłym. Cała procedura wygląda następująco. Wychodzisz z domu, wsiadasz w samochód. Jedziesz do najbliższego mcdonald'a o godzinie wieczornej wtedy gdy zazwyczaj zamówienia są duże. Podjeżdżasz tylko po to by móc "niby" przejechać koło okienek mcdrive ponieważ rozmyśliłeś się, nie masz pieniędzy bądź po prostu chciałeś tędy przejechać. Mijasz pierwsze okienko. Czekasz aż gość za Tobą złoży zamówienie, chwilkę całość przeciągasz w czasie tak by zamówienie klienta mogłobyć zrealizowane. Podjeżdżasz pod drugie okienko i odbierasz posiłek z uśmiechem na twarzy. Teraz wystarczy zniknąć z pola widzenia tak szybko jak tylko się da.

Wszystko można obadać sobie również na tym filmiku



Odbiegając troszeczkę od tematu. Osoba która prowadzi cały filmik to nie kto inny jak Remi Gaillard. Znany z wielu ciekawych akcji. Jak chociażby przebieranie się za football'istę i zdobywanie przyłożenia z rzeczy które najczęściej ludzie trzymali w rękach. Moim ulubionym filmem jest jednak mecz siatkówki gdy wychodzi z zawodnikami, wita się z każdym i prawie mecz się rozpoczynął gdyby nie fakt, że sędziowie zauważyli o jedną osobę więcej na boisku.

piątek, 24 lipca 2009

Jak to jest zrobione ?

Jak to jest zrobione - Jedzenie podawane w samolotach




Zastanawialiście się kiedyś jak robione jest jedzenie w samolotach ? Mnie ten fakt spędzał sen z powiek. Do czasu gdy discovery uraczyło mnie odcinkiem "serialu" z serii "Jak to jest zrobione". Szczerze nie spodziewałem się, że na potrzeby każdego kursu samolotu tworzone jest średnio aż 45 tys. posiłków! Co daje dość pokaźny wynik i miło mnie zaskoczyło. Kontrole żywności dostarczanych do samolotów posiłków odbywają się przy każdym przylocie/odlocie.

Czemu nie piecze się świeżutkiego chleba w samolocie ? Otóż na wysokości które osiągają samoloty po prostu ciasto by nie urosło.

Potrawy nie mogą być mdłe bo na wysokości wszystko smakuje inaczej. Sztuczne utrzymywane ciśnienie w kabinie, niska wilgotność i wysokość sprawiają, że nasze kubki smakowe tracą wrażliwość.

Do ciekawszych żelaznych zasad linii lotniczych z pewnością należy w 100% wyważona wielkość posiłku i porcji. Która nie może przekroczyć ustalonych norm bo... Pasażer i potencjalny zjadacz takiego posiłku mógłby najprościej w świecie się pobrudzić.

Posiłki dla klasy ekonomicznej nie są tak dopieszczone jak dla klasy pierwszej, co można zaobserwować w sposobie przygotowywania i późniejszych efektów.

Jeśli już miałbym często latać wolałbym lecieć w klasie pierwszej. Przynajmniej miałbym pewność, że posiłek przygotowany dla mnie był przygotowywany z nadzorem i nie mógłby wyjechać z firmy nie poddany wcześniejszej kontroli.

czwartek, 23 lipca 2009

Sonda: Polskie jedzenie

Sonda: Polskie jedzenie



Wynika z tego, że polskie jedzenie ma charakter. Doceniamy je nie tylko my ale także nasi angielscy sąsiedzi. Najbardziej rozpoznawalne są produkty mięsne, nasz polski chleb oraz wyroby cukiernicze, takie jak chociażby kremówki. Nie zapominając także o naszym słynnym serku wiejskim. Dziwne w tym jest tylko to, że najlepsze produkty żywnościowe są nadal niszą w innych krajach. To troszkę niepokojące z racji tego, że importujemy dużo zagranicznych produktów, a nie mamy jak wybić się naszymi produktami. Na chwilę obecną najwięcej polskiego jedzenia znajdziemy w krajach graniczących z polską (nic dziwnego ponieważ kraje blisko siebie zamieszkujące najczęściej mają te same upodobania kulinarne). Z dalszych krajów najbardziej zauważalnym może być Wielka Brytania. To właśnie na wyspach znajduje się znaczna część polskiej emigracji "w poszukiwaniu szczęścia". Polacy szukający produktów zaczęli się o nie co raz częściej pytać lub sami sprowadzać z kraju. Tak zaczął kwitnąć interes w Anglii. Jest jeszcze kilka innych krajów lecz nie warto wymieniać ich po kolei ponieważ lista produktów wysyłanych jest stanowczo za krótka by się nią cieszyć.

środa, 22 lipca 2009

Etykieta


JEDZENIE

Siedzieć należy nie tylko wygodnie i pewnie, lecz także ładnie i elegancko.
Nogi pod stołem trzymamy zwarte. Nie krzyżujemy ich, nie zakładamy jednej na drugą. Stopy powinny spoczywać spokojnie. Nie poruszamy nogami.
Głowy nie należy podpierać ręką.
Kobieta powinna, ściskając lekko kolana, skrzyżować nogi w okolicy podudzia (powyżej kostek).
W czasie jedzenia trzymamy ręce na stole, powyżej przegubu.
Łokci nie trzymamy na stole.
Po zajęciu miejsca przy stole zdejmujemy kartkę z nazwiskiem, jeśli znajduje się na kieliszku do wina białego lub na serwetce, i odkładamy na bok.
Serwetkę, która służy do wytarcia ust w czasie posiłków, rozkładamy na kolanach.
Przed sięgnięciem po kieliszek ocieramy lekko usta serwetką, gdyż na brzegu kieliszka nie należy zostawiać śladów szminki i tłustych plam.
Sztućce są ułożone według kolejności użycia.
Przystępując do jedzenia, bierzemy najpierw sztućce znajdujące się najdalej od talerza, z kolei następne, trzymając się zasady - od zewnątrz do wewnątrz.
Wszystko, co znajduje się na stole i co się podaje, jest przeznaczone dla gości, którzy jedzą i piją bez potrzeby specjalnego zachęcania.
Pierwsza rozpoczyna jeść gospodyni.
Spożywając serwowane potrawy, nie pochylamy zbyt nisko głowy nad stołem. Siedzimy prosto, przenosząc sztućcami potrawy do ust, a nie odwrotnie.
Sztućce wzięte do rąk nie powinny więcej dotykać obrusa. Nie opieramy ich o stół i brzeg talerza.
Sztućce w przerwie jedzenia krzyżujemy na talerzu, a po zakończeniu - kładziemy na nim równolegle.
Kieliszków z winem nie trzymamy za kielich. Powinniśmy trzymać je za nóżkę.
Ręce trzymamy na stole oparte środkiem stawu przedłokciowego.
Gorliwe zachęcanie do picia alkoholu jest niegrzeczne.
Toasty wznosi się między daniami, a nie gdy na stole znajdują się gorące dania.
Interesowanie się zawartością kieliszków sąsiadów świadczy o braku kultury.
Poprawianie włosów, pudrowanie twarzy, szminkowanie ust odbywa się w garderobie, a nie przy stole.
Nie bawimy się sztućcami. Nie bębnimy palcami o blat stołu.
Nie ściągamy butów pod stołem, nawet w sytuacji dużego dyskomfortu dla stóp.
Usta wycieramy lewą ręką, prawą musimy mieć wolną, by unieść doń kieliszek z wodą lub winem.
Tylko płócienne serwetki kładziemy podczas jedzenia na kolanach. Papierowe powinny spoczywać przez cały czas posiłku po lewej stronie talerza.
Podczas aperitifu podaje się lekkie alkohole: wermuty, gin z tonikiem, campari, koktajle z soków owocowych. Jedynym mocniejszym trunkiem może być wówczas whisky z wodą lub lodem. Aperitif trwa ok. 20 minut.
Pierwszy toast zawsze należy do gospodarza lub zamawiającego, który w ten sposób wita gości. Wznosi się go tylko winem lub szampanem. Nigdy wódką czy piwem. Nie powinno się wznosić toastu przed przystawką.
Dekoracje jemy pod warunkiem, że są jadalne. Chorągiewki, parasolki i inne ozdoby służące wyłącznie do dekoracji potrawy na samym początku posiłku odkładamy na brzeg talerza. Podobnie jest z napojami. Nabite na brzeg szklanki cytrynę czy plasterek pomarańczy wrzucamy do środka szklanki i wyciskamy delikatnie mieszadełkiem.
Ryb nie powinno się jeść dwoma widelcami. Sztućce do ryb to widelec i szeroki tępy nóż, którym niczego nie kroimy, tylko oddzielamy mięso od ości. Zwykłym nożem i widelcem jemy ryby wędzone i śledzie.
Pestek i ości pozbywamy się tą samą drogą, którą trafiły do ust. Pestki wypluwamy dyskretnie na łyżeczkę i odkładamy je na brzeg talerza, ości usuwamy z ust widelcem. Jeżeli ość utkwi ci w gardle, przeproś, wstań od stołu i pozbądź się jej w toalecie.
Papierosy mogą się pojawić przy stole dopiero przy kawie i deserze lub deseczce serów. I to pod warunkiem, że wszyscy siedzący przy stole wyrażają na to zgodę.
Grzechem śmiertelnym jest zapalenie papierosa przy stole, kiedy nie wszyscy współbiesiadnicy zakończyli jedzenie.
Obowiązujące zasady grzeczności zmieniają się. Dziś podręczniki etykiety nie zachęcają już do rozpoczynania jedzenia niemodnym słowem: smacznego. Wstając od stołu natomiast, zawsze wypada podziękować.
Noże, widelce i łyżkę układamy wg kolejności spożywanych dań.
Obrane owoce kroi się fantazyjnie, np. w kostkę, romby lub w plastry (z miąższu można również wydrążyć kulki), dzieli na cząstki i układa dekoracyjnie na dłużym płaskim talerzu.
Morele, brzoskwinie i gruszki można pokroić na 6-8 części, wzdłuż owocu albo w kostkę.
Kiwi w plastry albo na 6-8 części, wzdłuż owocu, Ananasy na połówki lub ćwiartki plastrów albo w kostkę, Arbuzy i melony w kostkę lub słupki, można też wydrążyć z nich kulki, Śliwki kroi się na ćwiartki, Jabłka na 6-8 części wzdłuż owocu albo na półplasterki, Mandarynki, Klementynki dzieli się (zgodnie z budową) na cząstki; Pomarańcze, Grejpfruty można podzielić na cząstki albo pokroić w plastry lub połówki plastrów. Jagody, maliny i poziomki podaje się bez ogonków, w porcjach, na talerzykach albo w miseczkach, kielichach, kompotierkach itp., postawionych na talerzyku podstawce. Truskawki Można je podawać w porcjach, jak owoce jagodowe albo w dużej salaterce - obrane (całe czy też pokrojone na połówki)
Do nakładania owoców podaje się komplet sztućców albo dużą łyżkę i widelec (takie jak do drugiego dania). Nakryciem do owoców jest talerz deserowy oraz - jeśli owoców nie trzeba kroić - łyżka i widelec deserowy, a jeżeli owoce wymagają krojenia - nóż i widelec deserowy.
Owoce, które nie wymagają krojenia, je się łyżką, a widelcem jedynie przytrzymuje się większe kawałki. Jeżeli owoce są w dużych kawałkach i trzeba je kroić na talerzu, do jedzenia służy widelec. Nie należy jednak nakłuwać pokrojonych kawałków, lecz nabierać je na widelec, ponieważ nakłuwanie uznane jest za nieeleganckie. Jeżeli trafi się na pestkę, np. w cząstce pomarańczy, trzeba ją dyskretnie odłożyć łyżką na brzeg talerza.
Do drobnych owoców podaje się śmietanę lub cukier puder. Owoce te je się łyżeczką do herbaty. Jeśli są nałożone do pucharków, łyżeczkę kładzie się na talerzyku podstawce.
Jabłka i gruszki - po przełożeniu na talerzyk, kroi się na 4 lub 8 części (w zależności od wielkości). Każdą część obiera się i wycina z niej gniazdo nasienne. Odpadki odkłada się na przeznaczony do tego celu talerzyk. Jabłka i gruszki można jeść, biorąc je w rękę i odgryzając po kawałku albo posługując się nożem i widelcem (jest to zalecane zwłaszcza przy soczystych gruszkach).
Pomarańcze, mandarynki - skórę tych owoców nacina się w 4-6 miejscach i zdejmuje, a miąższ dzieli się na cząstki. Owoce je się rękami, dyskretnie odkładając pestki na talerzyk na odpadki.
Grejpfruty - podaje się je w połówkach, przekrojone w poprzek, na dużym talerzu, tak aby wokół owocu było wolne miejsce szerokości ok. 3 cm. Przed podaniem można posypać grejpfrut cukrem pudrem, ale i tak trzeba podać cukier osobno, gdyby ktoś chciał dosłodzić. Można też naciąć owoc specjalnym nożykiem wzdłuż komór, aby ułatwić wybieranie miąższu, ale nie jest to konieczne (z naciętego za wcześnie grejpfruta wycieka sok). Miąższ je się łyżeczką do herbaty albo specjalną łyżeczką do grejpfuta.
Arbuzy - przed podaniem kroi się je na płaty. Płat owocu nakłada się na talerz przeznaczonymi do tego sztućcami: łyżką i widelcem. Je się widelcem i nożem deserowym, obcinając od skóry po kawałku miąższu. Kawałki owocu nakłada się na widelec; nakłuwanie jest nieeleganckie. Pestki odsuwa się na brzeg talerza. Skórę i pestki odkłada się na talerz na odpadki lub zostawia na talerzu, jeśli nie będzie się już jadło.
Ananasy - owoce podaje się pokrojone wzdłuż na części, z ozdobnym pióropuszem (odcina się zwiędnięte końce). Każdą część kroi się w poprzek na kawałki szerokości 2 cm, które odcina się od skóry i przesuwa naprzemiennie w lewo i w prawo. Tak przygotowany owoc nakłada się na talerz przeznaczonymi do tego sztućcami i je widelcem oraz nożem, zostawiając skórę na talerzu jak w przypadku arbuza.
Melony - przed podaniem przecina się owoce na pół, wycina brzeg połówek w ząbki oraz wykrawa środek z pestkami. Połówkę lekko naciętą przy skórce wkłada się do miseczki z pokruszonym lodem. Do środka owocu można wlać 40 g czerwonego porto. Miseczkę stawia się na talerzyku. Miąższ je się łyżką, pomagając sobie widelcem. Melony można również podać tak jak ananasy.
Granaty - podaje się je w połówkach, przekrojone wzdłuż, i je łyżeczką do herbaty.
Banany - po przełożeniu na talerzyk deserowy obiera się je palcami, a skórę odkłada na talerz na odpadki. Banany je się widelcem i nożem, odkrawając po plasterku.
Kiwi - obiera się je ze skóry, którą należy odłożyć na przeznaczony do tego talerz. Je się widelcem i nożem, krojąc dowolnie w plasterki albo w cząstki (wzdłuż owocu). Kiwi można także przekroić w poprzek na połówki. Wtedy miąższ wybiera się łyżeczką, ale w ten sposób da się zjeść tylko owoc dojrzały.
Winogrona - najlepiej podawać do nich specjalne nożyki. Kładzie się je na talerzyku wyłożonym serwetką, obok patery z winogronami. Każdy odcina sobie gałązkę, kładzie ją na talerz i kolejno odrywa owoce. Na bardzo eleganckich przyjęciach dyplomatycznych przed zjedzeniem, pojedyncze winogrona płucze się w przygotowanej wodzie. Owoce powinno się jeść w całości. Sporadycznie można odłożyć skórkę i pestki na talerz na odpadki. Odkładanie tam sterty skórek jest nieapetyczne. Ten, kto nie może jeść całych owoców, powinien raczej zrezygnować z jedzenia winogron na przyjęciu. Jeśli nie ma się specjalnych nożyczek, można przed podaniem pociąć kiść na małe gałązki (5-6 owoców) i ułożyć ja tak, żeby wyglądały na niepocięte. Odrywanie przy stole gałązek jest nieeleganckie. W żadnym wypadku nie odrywa się też po jednym owocu z kiści leżącej na paterze. Czereśnie, wiśnie, porzeczki - powinny być z ogonkami (gałązkami), bo wtedy nie wycieka z nich sok i łatwiej je nałożyć na talerz. Nakłada się kilka wiśni, kilka czereśni, kilka gałązek porzeczek. Ogonki odrywa się palcami, podobnie odrywa się porzeczki od gałązek. Pestki i ogonki odkłada się ręką na talerzyk przeznaczony na odpadki.
Łyżkę po zjedzeniu zupy kładziemy na płaskim talerzu pod spodem, a nie zostawiamy w zupie.
Nie dosalaj jedzenia, dopóki nie spóbujesz.
Drób przy eleganckim stole je się sztućcami.
Karczochy je się, odłamując płatki od zewnątrz do wewnątrz i maczając w sosie. Po zjedzeniu płatków wycina się wnętrze kwiatu i wyjada dno za pomocą sztućców.
Ostrygi je się za pomocą specjalnego widelca. Odcina się od muszli, usuwa ciemne niejadalne części, skrapla cytryną i zjada.
Jeśli ostryga jest podana zamknięta, należy rozchylić ją specjalnymi szczypcami, trzymając cały czas poziomo wypukłą stroną w dół i zjeść prosto z muszli.
Małże można podawać w talerzu do zupy.
Krewetki należy podawać zawsze obrane. Jeśli krewetka nie jest obrana, uwolnij ją z pancerza, przekręcając w rękach pancerz i wydłubując ją ze środka.
Raki, langusty i homary jemy za pomocą szczypczyków i długiego widelczyka zakończonego ostrymi szpikulcami. Mięso wyciągamy z kleszczy, nóżek i ogona.
Ślimaki chwytamy za skorupę w specjalne szczypce, wyjmując ze środka małym widelcem z dwoma zębami. Mięso kładziemy na łyżkę i skrapiamy sosami lub dodatkami.
Jeśli podano ślimaki morskie, należy je wyjmować specjalną szpilką.
Koneser spaghetti używa jedynie widelca, jednak wskazane jest również podanie łyżki.
Dokładki, szczególnie zup i przystawek, nie są mile widziane, gdyż dania te jako początkowe nie są zwykle przygotowywane w dużych ilościach.
Jeśli posiłek jest za gorący, należy odczekać chwilę aż wystygnie, a nie dmuchać w danie.
Zbyt włókniste mięso można wyjąć na widelcu dyskretnie i odłożyć na brzeg talerza. Nie wypluwaj przeżutego mięsa w serwetkę.
Raki podawane są zwykle w całości je się je za pomocą specjalnego noża do pancerza, widelca i palców.
Kawior je się za pomocą łopatki lub noża z zakrzywionym ostrzem. Sztućce te nie mogą być metalowe, gdyż psują smak kawioru.
Kawior należy podawać mocno schłodzony. Można go jeść, nakładając na tost z masłem.
Sushi je się palcami lub pałeczkami, maczając w sosach.
Amuse-gueule francuska miniprzekąska na pobudzenie apetytu, np. kawałek pasztetu.
Chleb, bułeczki i masło są podawane w koszyczku na początku posiłku i należy je przełożyć najpierw na własny talerzyk, po czym urwać kawałki pieczywa i posmarować nożem do masła.
Koszyk z pieczywem powinien być przykryty serwetą, aby chleb nie obsechł.
Do kawioru i wędzonego łososia podajemy tosty bez skórki.
Do surowych ostryg najbardziej pasuje pumpernikiel.
Do serów pasuje pieczywo słodkie z orzechami, rodzynkami, bagietka, krakersy
Jajka na miękko podawane są w kieliszkach z łyżeczką położoną na podstawce. Obtłukuje się skorupkę,a jej resztki kładzie na talerzyk. Po obcięciu czubeczka jajka wyjadamy wnętrze łyżeczką.
Jajko w koszulce je się sztućcami zakąskowymi, a podaje w porcjach lub na podgrzanym półmisku.
Jajka na twardo podaje się obrane (wtedy nakładamy je łyżką lub szczypcami) lub w skorupkach (wtedy używamy rąk). Pamiętajmy o naczyniu na skorupki.
Jajka podaje się zaraz po przyrządzeniu (prócz jaj na twardo).
Kanapki jemy ręką, gdyż są zwykle bogato ustrojone. Po zakończeniu jedzenia rękę wycieramy serwetką.
Pasztety podawane jako przekąska są zwykle podawane w kawałkach. Nie należy kroić ich nożem.
Sałata powinna być podana na stół rozdrobniona w sposób umożliwiający jedzenie bez krojenia.
Czyste zupy i kremy podaje się w bulionówce z uszkami i zaczyna się jeść specjalną okrągłą łyżką do bulionu, a kończy wypijając (choć najnowsze zasady mówią, że już się zup nie dopija). Paszteciki podane jako dodatek kładzie się na talerzyku, po lewej stronie wyłożonym serwetką, i zjada ręką.
Zupy tradycyjne podaje się w wazie i każdy nakłada sobie na własny talerz nie więcej niż do wewnętrznego brzegu talerza.
Kurę w zupie je się sztućcami, łyżką popijając zupę. Kostki odkładamy na przeznaczony do tego talerz.
Groszek ptysiowy i grzanki do zup kremów podajemy w miseczce obok talerza i gość nakłada je sobie przed rozpoczęciem jedzenia zupy.
Nie należy maczać w zupie chleba.
Talerzy do zup nie należy przechylać, aby zjeść do końca. Łyżkę po skończeniu jedzenia kładziemy na talerzu-podstawce.
Ryb się nie kroi, tylko rozdrabnia. Wyjątkiem jest ryba wędzona.
Jeśli rybę podano z cytryną, można dołączyć specjalny przyrząd do wyciskania cytryny. Kładzie się go po prawej stronie talerza.
Sery zwykle podaje się po daniu głównym pokrojone na drewnianych tacach. Sery powinny być ułożone w kolejności od najłagodniejszych do najostrzejszych.
Mięso smażone, gotowane i duszone podaje się na stół poporcjowane.
Gulasz i ragout można jeść samym widelcem.
Żeberka można jeść palcami, jeśli na stole znajduje się podana do nich miseczka z wodą.
Ze względów higienicznych nie należy zjadać mięsa lub kawałków pieczywa bezpośrednio z widelca do founde, gdyż zaraz zostanie z powrotem zamoczony.
Udko można wziąć w rękę za koniec okręcony papierem lub folią aluminiową.
Ziemniaki je się widelcem - nie powinno się ich kroić.
Ziemniaki w mundurkach nacinamy i ściągamy skórkę palcami. Jeśli ziemniak jest podany w folii, środek wyjadamy łyżeczką.
Tort podaje się w całości na paterze i kroi specjalnym nożem maczanym w naczyniu z gorącą wodą. Kawałki tortu nakłada się łopatką.
Pokrojone kawałki ciasta podaje się na dekoracyjnym półmisku, a sosy do nich w sosjerkach.
Ciastka podaje się na paterze lub tacy i nabiera szypczykami. Można je jeść palcami lub widelczykiem, zależnie od rodzaju ciastek.
Przy podawaniu kawy należy pamiętać o dzbanuszku z mlekiem i cukiernicy z łyżeczką.
Łyżeczki do kawy i herbaty kładziemy na spodeczkach.

wtorek, 21 lipca 2009

Akcja Jedzenie Zamiast Bomb


Pod takim hasłem w niedzielne południe rozdawano ciepły posiłek osobom potrzebującym. Akcja ta jest prowadzona w Gdańsku od siedmiu lat. Tym razem okazało się, że rozdawanie jedzenia przeszkadza ochroniarzom gdańskiego dworca PKP.

Jak co roku, od siedmiu lat, w listopadzie rozpoczyna się akcja Jedzenie Zamiast Bomb, która trwa do wiosny. Jest to międzynarodowa inicjatywa (Food Not Bombs), która po raz pierwszy miała miejsce w latach osiemdziesiątych XX wieku w Stanach Zjednoczonych i została zainicjowana przez aktywistów ruchu antywojennego.

Nieformalny i spontaniczny charakter

Gdańska akcja pierwszy raz odbyła się jesienią 2001 roku w ramach protestów antywojennych związanych z konfliktem w Afganistanie. Grupa osób wywodzących się ze środowiska wolnościowego i antywojennego postanowiła rozdawać jedzenie, wyrażając w ten sposób swój protest wobec wojen i przeznaczaniu publicznych pieniędzy na zbrojenia. Akcja ta ma charakter nieformalny i spontaniczny, osoby w nią zaangażowane przygotowują co tydzień ciepły posiłek dla około 100 osób, korzystając wyłącznie z własnych środków, gotując jedzenie w prywatnych mieszkaniach.


Ostra reakcja ochroniarzy

W tym roku aktywiści spotkali się z ostrą reakcją ochroniarzy gdańskiego dworca. Okazało się, że dobroczynna akcja przeszkadza zarządcy dworca, który zabronił rozdawania posiłków na terenie do niego należącym. Ochroniarz, który domagał się natychmiastowego opuszczenia terenu PKP powoływał się na święte prawo własności i brak zgody właściciela na prowadzenie takiej akcji. W odpowiedzi, osoby rozdające posiłek powoływały się na prawo do korzystania z przestrzeni publicznej, jaką jest teren dworca.

Jedzenie zostało rozdane

Po kilku minutach wymiany zdań przybył również policjant oraz strażnik ochrony kolei. Potwierdzili oni słowa pracownika ochrony o prywatnym statusie terenu, na którym uczestnicy akcji się znajdowali i poprosili ich o zmianę miejsca. Nie było to jednak konieczne, gdyż prawie całe jedzenie zostało już rozdane i nie było więcej chętnych na ciepły posiłek. Nie oznacza to jednak, że problem ludzi bezdomnych z gdańskiego dworca nie istnieje.

Dworzec niedostępny dla bezdomnych i ubogich

Z rozmowy z osobami korzystającymi z pomocy aktywistów wynikało, że obszar dworca jest teraz niedostępny dla bezdomnych i ubogich, którzy spędzali tam większość czasu w okresie zimowym. Jeden z nich mówił nawet, że są w bardzo brutalny sposób wyrzucani lub po prostu nie wpuszczani na teren dworca przez pilnujących go ochroniarzy.

Zderzenie różnych idei

Jak deklarują organizatorzy akcji Jedzenie Zamiast Bomb, oprócz wymiaru praktycznego, jakim jest pomoc ludziom ubogim i głodnym, chodzi w niej również o przekaz ideowy. Jak pokazuje gdański przykład, na dworcu zderzają się dwie skrajne idee. Pierwsza, reprezentowana przez aktywistów, to idea bezinteresownej pomocy i działalności społecznej, połączona z idealistyczną wizją świata. Druga natomiast, uosobiona przez dworcowych ochroniarzy, to idea społeczeństwa opartego na sile i władzy pieniądza, gdzie rozdawanie jedzenia jest traktowane jako naruszenie porządku.

Czy idee te da się jakoś pogodzić i doprowadzić do poprawy losu tych najuboższych, korzystających z pomocy społecznej ludzi? Czas pokaże, a tymczasem aktywiści z gdańskiej inicjatywy Jedzenie Zamiast Bomb zapowiadają kontynuację akcji w dotychczasowej formie.

Odpowiedź Marka Sadowskiego, administratora dworca PKP W Gdańsku

Tydzień temu na terenie dworca pojawiły się przez nikogo nie podpisane ogłoszenia, o tym, że będą rozdawane bezpłatne posiłki. Nie mam nic przeciwko wspieraniu osób potrzebujących, ale dobrze by było, żeby organizatorzy takiej akcji uzgodnili wcześniej z nami gdzie i kiedy mogliby je rozdać. Są miejsca w których mogą te zupki wydawać i ja takie miejsce wskazałem, z tyłu dworca, na rampie, przy tzw. "ogrzewalni". Jednak oni woleli rozdawać je zprzed budynkiem dworca w centralnym miejscu, na co się nie mogłem zgodzić.

Grupę tę można było zidentyfikować tylko po anarchistycznym transparencie jaki wywiesiła przed dworcem. Ale nie pisze tu już nikt o tym, że zbierali również pieniądze do puszki, o czym powiedzieli mi pracownicy ochrony. Nieprawdą jest też to, że wszystkie zupy rozdali, bo to było tylko kilka lub kilkanaście zupek. Ja im tłumaczyłem, gdzie są w tej chwili bezdomni, na dworcu ich nie ma - ale organizatorzy woleli stać przed dworcem PKP. Nie jesteśmy przeciw rozdawaniu zupy komukolwiek, ale niech to ma ręce i nogi.

poniedziałek, 20 lipca 2009

Dyspareunia, dlaczego unikamy kontaktów seksualnych?

Circle Of Friends

Photographer: Tina Phillips


Dziś seks nie jest tematem tabu. Niechętnie wciąż jednak mówimy o problemach intymnych. Każdy chce mieć bowiem udane życie erotyczne. Badania naukowe dowodzą jednak, że około 30% kobiet odczuwa dyskomfort podczas stosunków płciowych, wiele cierpi także na różne zaburzenia seksualne. Jedną z nich jest dyspareunia. Poniżej prezentujemy porady jak sobie radzić z objawami jej towarzyszącymi i jak im skutecznie zapobiegać.


Bywa tak, że z różnych powodów tracimy ochotę na seks. Czasem jest to efekt zwykłego stresu, przemęczenia, niewłaściwego trybu życia, ale również i wielu chorób. Jedną z takich dolegliwości jest dyspareunia. Objawia się ona przede wszystkim powtarzającym się, częstym bólem narządów płciowych podczas zbliżeń intymnych. Zdarza się, że te symptomy występują również przed i po stosunku. Może mieć ona podłoże zarówno natury fizycznej jak i psychologicznej. Przyczynami dyspareunii są m.in.: stany zapalne w obrębie narządów płciowych, suchość pochwy, powikłania po zabiegach operacyjnych w obrębie dróg rodnych oraz poród. Czasem również jest ona wywoływana przez napięcia silnie powiązane z uczucie podniecenia seksualnego bądź niemiłe skojarzenia, które powstały w przeszłości np. w skutek podejmowania prób współżycia podczas infekcji miejsc intymnych.

W leczeniu dyspareunii istotne jest wczesne rozpoznanie jej przyczyn, a następnie ich usunięcie. Dlatego w określaniu źródła problemu ważna jest znajomość własnego ciała i stała obserwacja zachodzących w nim zmian. Żadnych symptomów nie należy bagatelizować. Dyspareunia w większości przypadków bywa uleczalna. Istnieją również różne leki oraz środki, które hamują rozprzestrzenianie się dolegliwości, wspomagają ich leczenie oraz utrzymywanie naturalnego pH pochwy i odpowiedniego nawilżania. Przykładem takiego preparatu medycznego jest Cicatridina, stworzona na bazie kwasu hialuronowego. Składnik ten ma dobroczynny wpływ na organizm. Przyspiesza gojenie ran, łagodzi podrażnienia, wspomaga proces regeneracji błony śluzowej oraz przywraca funkcję napięcia i elastyczności. Wpływa ona również na zwiększoną produkcję śluzu w pochwie oraz skutecznie przeciwdziała jej suchości. W każdym przypadku należy udać się jednak po fachową medyczną poradę do właściwego lekarza specjalisty.

Przypadłości intymne to często dokuczliwy problem. Nie należy jednak się ich wstydzić, gdyż większość z nich można wyleczyć. Istnieje wiele sposobów, ograniczających ryzyko ich wystąpienia. Poniżej przedstawiamy kilka z nich.

1. Badaj się regularnie u lekarza specjalisty.
2. Jeśli zauważasz nawet małe zmiany w twoim ciele, idź do lekarza. Nie pozwól, żeby przekształciły się one w coś poważniejszego.
3. Dbaj o właściwą higienę intymną.
4. Po odbytych chorobach, zabiegach, operacjach, infekcjach, porodach zachowuj odpowiednio długa wstrzemięźliwość seksualną.
5. W sytuacjach intymnych zadbaj o miłą atmosferę. Seks ma być przyjemnością i relaksem dla duszy i ciała. Kochaj się z partnerem tylko kiedy czujesz się dobrze i naprawdę masz na to ochotę.
6. Utrzymuj organizm w dobrej kondycji fizycznej.
7. Zachowuj ostrożność w sanitariatach publicznych, w saunie, na basenach oraz w trakcie dłuższych podróży.

Należy pamiętać, że każdy organizm funkcjonuje trochę inaczej, dlatego warto poszukać własnego punktu równowagi i rytmu życia.

niedziela, 19 lipca 2009

Nie stać nas na wyrzucanie jedzenia

Spaghetti

Photographer: Suat Eman

Spaghetti on fork.


Jak często porządkujesz lodówkę, wyrzucając popsutą żywność? Zdarza ci się zapomnieć o kanapce i odnaleźć ją spleśniałą po kilku dniach? Czy zawsze kupujesz to, czego naprawdę potrzebujesz?

Jeśli po przeczytaniu tych pytań już czujesz wyrzuty sumienia, jesteś na dobrej drodze by zmienić złe przyzwyczajenia. A jest co zmieniać. Polacy masowo nie szanują żywności, kupują jej nadmiar i prawie każdy wyrzuca do śmieci to, czego nie zjadł. W tym niechlubnym rankingu skutecznie próbujemy dogonić Brytyjczyków. Rozsądek podpowiada, że jednak warto zwolnić.


"Nie marnuj jedzenia. Wyrzuć do śmieci stare przyzwyczajenia" to kampania społeczna, której celem jest uświadomienie negatywnych skutków ekologicznych, społecznych i ekonomicznych marnowania żywności. Czy skutki tej kampanii będą widoczne w najbliższej przyszłości ?

Z mojego punktu widzenia będzie co raz gorzej. Czemu ? Jakie są moje argumenty ?

Nie ma tutaj składowych poza jednym przykładem. Lenistwo to jeden z najbardziej znanych nam przeszkód w "zdrowym" życiu. To właśnie nasze nic nie robienie sprawia, że powiedzmy po przyjściu z pracy nie chce nam się iść do sklepu po zakupy. W tym celu kupujemy więcej niż potrzebujemy tego powiedzmy na dwa dni. Racje żywnościowe zakupujemy z myślą o co najmniej tygodniu (bo po co sobie zawracać głowę kilka razy co ileś tam dni; przecież nie ma w tym najmniejszego sensu). Otóż jest w tym sens i to nie mały. Wychodzenie po zakupy to przede wszystkim ruch, ruch to zdrowie. Kupowanie z umiarem tyle ile potrzebujemy, ograniczy nasze wydatki, róbmy więc listy naszych potrzeb. Spisujmy je na kartce papieru, komórce gdzie bądź to możliwe. Wierz lub nie ale to się sprawdza, poza mną uważają tak inni jak chociażby sam Maciej Kuroń.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że kampanię poparli synowie Macieja Kuronia - Jan i Jakub, a także Pascal Brodnicki i Katarzyna Grochola. Organizatorzy, Banki Żywności, którego inicjatorem był między innym Maciej Kuroń, poprzez kampanię zachęcają producentów i dystrybutorów żywności do przekazywania darów dla ubogich. W najbliższym czasie w telewizji, radiu i na billboardach pojawią się spoty i plakaty promujące akcję "Nie marnuj jedzenia".
Polskie realia: jedzenie w śmietniku, a naród głoduje

Miesiąc temu w naszym kraju Instytut Millward Brown SMG KRC przeprowadził badania dotyczące marnotrawienia żywności. Nawet 83 proc. respondentów uważa, że wyrzucanie jedzenia to nasz społeczny problem, prawie jedna trzecia Polaków przyznaje też, że zdarza jej się wyrzucić pełnowartościową żywność. Na śmietniku ląduje przede wszystkim pieczywo, ale także bardzo dużo ziemniaków, wędlin, innych warzyw i owoców. Dane te mają mocniejszy wydźwięk, gdy zestawimy je z liczbą osób, żyjących w Polsce w skrajnym ubóstwie - to aż 2,5 mln osób. 35 proc. Polaków nie stać na jedzenie mięsa czy ryb co kilka dni. W Unii Europejskiej gorzej jest tylko na Słowacji i Łotwie.
Osobiście nie do końca wierze w te badania gdyż zrobił je naród którego młodzież w 87% uważa, że Auschwitz to marka piwa. Z jednym muszę się jednak zgodzić, że mięso które w zasadzie jest silnikiem napędowym wielu obiadów zdarza się raz na jakiś czas gdy tak naprawdę powinniśmy jeść takie rzeczy codziennie a tym bardziej zróżnicowany pokarm by dostarczyć organizmowi potrzebnych witamin. Jedyne co nam niedługo pozostanie w zdrowym odżywianiu to picie codziennie 1,5 litra wody...

Wielka Brytania - wielkie marnotrawstwo

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii każdego roku wyrzucają 1/3 produktów spożywczych, ktore kupują. Finansowo, dla każdego gospodarstwa domowego jest to koszt w wysokości 400 funtów. Małe rodziny, z jednym lub dwójką dzieci, wyrzucają do kosza więcej niż rodziny wieloosobowe. Aż 25 proc. żywności w śmietnikach nie jest nawet rozpakowana.

Nie chciałem tego komentować ale muszę i zrobię to po Waszemu.

"the pot calling the kettle black" / przyganiał kocioł garnkowi


W tym miejscu postanowiłem skończyć artykuł. Z racji tego, że dość mocno zdenerwował mnie fakt oceny i "badań" naszych sąsiadów. Ponieważ "każdy powinien dbać o swój ogródek". Kończąc chciałbym zachęcić do odwiedzenia choć raz strony która znajduje się pod tym linkiem www.niemarnuje.pl oczywiście znaczna część czytających tego bloga nie skusi się aby tam zajrzeć ale każdy kto to zrobi będzie wygrany.

sobota, 18 lipca 2009

Fastfood szkodzi nawet karaluchom

Hamburger

Photographer: Suat Eman

Mini hamburger in the plate.



Spożywanie źle zbilansowanych posiłków prowadzi do otyłości i zmniejszonego libido nie tylko u ludzi, ale też u karaluchów, piszą „Izwiestia”.

Entomolodzy już jakiś czas temu wyjaśnili, jak porcje żywieniowe wpływają na zdolność karaluchów do rozmnażania się. Patricia Moore z Uniwersytetu Exeter w Anglii udowodniła, że karaluch z pełnym brzuchem nie ma ochoty na czynności reprodukcyjne. Zresztą Homo sapiens dobrze o tym wiedzą. Teraz doktor Moore chce się dowiedzieć, jak się sprawy mają w przypadku karaluchów, które za młodu karmiono niezbilansowanymi posiłkami, a przede wszystkim jedzeniem typu fastfood.

Pani naukowiec podzieliła młode samice karaluchów na dwie grupy. Jedną karmiła bogatą w białko karmą dla rybek akwariowych z dodatkiem wysoko-węglowodanowej owsianki, zastosowała tzw. "dietę zrównoważoną". Druga grupa dostawała tylko karmę dla rybek. Samice z obu grup mogły jeść, ile chciały. Nie chodziło o ilość, a o różnorodność.

Nimfy (młode samice karaluchów), które nie osiągnęły jeszcze dojrzałości płciowej, nie różnią się wcale wyglądem zewnętrznym od osobników dorosłych (imago). Kiedy nimfy z obu grup przeobraziły się w imago, Patricia Moore uśmierciła kilka z nich i odkryła, że osobniki z drugiej grupy, która żywiła się fastfoodem, były znacznie grubsze od osobników z pierwszej grupy i cierpiały na otyłość. Ponadto samice z drugiej grupy, które przeżyły, raczej nie chciały się sparować, były zbyt wybredne przy wyborze partnera, rzadziej wydawały na świat potomstwo.

Zatem otyłość oraz zaniedbywanie obowiązków małżeńskich wskutek stosowania niezrównoważonej diety występują nie tylko u ludzi, ale też u karaluchów.

piątek, 17 lipca 2009

Fast food pod lupą

Pizza Package

Photographer: Suat Eman

Pizza written package for transport meal.

Terms of use





Jeżeli nadal bez ograniczeń będziemy dawać naszym dzieciom pieniądze na hamburgery, frytki i zapiekanki, za parę lat niechybnie czeka nas epidemia otyłości - ostrzegają specjaliści od żywienia.


Bary szybkiej obsługi i uliczne budki serwujące "coś na ciepło" zrobiły u nas zawrotną karierę. Kiedyś nie wypadało paradować po ulicy i jeść, dzisiaj nikogo nie dziwi widok spieszących się ludzi z kawałkiem gorącej pizzy, kebabem albo hot dogiem w ręce.

Pytani o to, dlaczego żywimy się w snack-barach, mówimy: bo tam jest taniej niż w większości restauracji; bo nie mamy czasu na to, żeby spokojnie usiąść, zamówić danie, poczekać i zjeść bez pośpiechu; bo buła z mięsem na dłużej zaspokaja głód; bo smakuje nam tego typu jedzenie.

Często powołujemy się również na swoje dzieci, które lubią chodzić do "poważnych" restauracji, gdzie mają swoje kąciki i na pamiątkę pobytu dostają czapeczki, baloniki i inne gadżety.

A co przemawia przeciw fast foodom?

Igraszki ze zdrowiem

Uwielbiane, zwłaszcza przez dzieci, fast foody to przede wszystkim źródło tłuszczu. 100 g frytek ma aż 560 kcal (40 proc. kalorii przypada na ziemniaki, a pozostałe - na tłuszcz).

Tymczasem ta sama ilość ugotowanych ziemniaków ma tylko 60 kcal. Jeśli chodzi o tłuszcz, to zgodnie z zasadami zdrowego żywienia powinno się na nim smażyć tylko jednego dnia. Duże, renomowane sieci snack-barów przestrzegają tej zasady (w trosce o reputację, ale także z powodu kontroli inspekcji handlowej czy sanepidu i groźby wysokich kar pieniężnych), lecz w małych ulicznych budkach olej we frytownicach jest wykorzystywany zdecydowanie dłużej.

W czasie wielokrotnego podgrzewania uwalniają się z niego szkodliwe substancje, np. nadtlenki lipidowe, które przyspieszają procesy miażdżycowe i rakotwórcze. Taki tłuszcz, mimo że pochodzenia roślinnego, stanowi też najbogatsze źródło tzw. kwasów tłuszczowych trans. Są one szkodliwe i działają na nasz organizm, tak jak nasycone kwasy tłuszczowe pochodzenia zwierzęcego, czyli podnoszą poziom "złego" cholesterolu (LDL), a obniżają "dobrego" (HDL). Im więcej takiego tłuszczu, znajduje się w naszej diecie, tym gorzej dla zdrowia.

Ile mają kalorii:

Big Mac 570 kcal
Cheeseburger
z bekonem 464 kcal
Kawałek pizzy peperoni (ok. 120 g) 306 kcal
Hamburger
245 kcal
Chickenburger
234 kcal
Mała porcja frytek 227 kcal
Hot Wings
(1 skrzydełko) 218 kcal
Hot dog
214 kcal

wg danych Amerykańskiego Towarzystwa Dietetycznego

Raz na jakiś czas

Zdaniem dietetyków i lekarzy, częste jedzenie potraw bogatych w tłuszcze zwierzęce może prowokować powstawanie niektórych nowotworów układu pokarmowego, przyspiesza miażdżycę oraz chorobę wieńcową. Dania typu fast food są bardzo kaloryczne, a wiadomo, że nadmiar kalorii to prosta droga do otyłości, która jest chorobą.

Z najnowszego raportu Amerykańskiego Towarzystwa Dietetycznego wynika, że w USA niemal 400 tys. osób umiera rocznie w następstwie otyłości (za którą w dużej mierze odpowiadają fast foody spożywane w niebywałych ilościach). Tego typu żywność zawiera dużo soli (niekorzystnie wpływającej na układ krążenia i moczowy), natomiast mało witamin oraz błonnika (a niedobór błonnika - jak wiadomo - prowadzi do zaparć). Nawet jeśli hamburger ma w środku plasterek ogórka albo pomidora czy skromny listek sałaty, to i tak ów listek nie zastąpi zdrowego posiłku, tym bardziej że zwykle posmarowany jest warstwą niepolecanego przez dietetyków majonezu.

A może sałatkę?

Właściwie wszystkie snack-bary oferują podobne menu oparte na kanapkach, hamburgerach i frytkach. Na szczęście coraz częściej wprowadzają do swej oferty warzywne czy owocowe sałatki i to one powinny stanowić podstawę posiłku. Np. sieć KFC uruchomiła nawet tzw. zieloną linię i serwuje misy sałaty z dodatkami różnych warzyw i kawałkami ciepłego panierowanego kurczaka. Sałatkowa misa nie dostarcza zbyt wielu kalorii: w 100 g dania jest ich zwykle od 57 do 75.

To nieprawda, że możemy jeść byle co i byle jak bez szkody dla zdrowia. Kiedyś nasz organizm się zbuntuje przeciw tej bylejakości. Oczywiście, że nie ma nic złego w hamburgerze, kawałku pizzy, frytkach czy zapiekance jedzonych od czasu do czasu, ale w dniu, w którym po nie sięgniemy, zadbajmy o to, żeby pozostałe posiłki zawierały dużą ilość warzyw, owoców, nabiału, ryb itd.

Jeżeli już zdecydujemy się na tzw. szybkie jedzenie, to zamawiajmy je w renomowanych sieciach, gdzie codziennie przygotowywane są świeże posiłki (nawet jeżeli robi się je z mrożonek) - a nie w ulicznych budkach. A w czasie wakacji przekonujmy nasze dzieci do owoców, warzyw, ryb, a nie kalorycznych buł, ciasta oraz frytek nasączonych tłuszczem i z solą.


czwartek, 16 lipca 2009

Seks za jedzenie

The Slow Kiss

Photographer: Tina Phillips


Okazuje się, że zasada "przez żołądek do serca", obowiązuje nie tylko w społecznościach ludzkich.



Szczerze to sam tytuł artykułu mnie rozśmieszył, po chwili miałem uśmiech od ucha do ucha w następstwie tych czynów prawie położyłem się ze śmiechu. Czy wiecie drodzy Internauci, że badania naukowców z Instytutu Maksa Plancka potwierdziły znaną tezę ? Mało tego, pośród populacji obserwowanych szympansów, te które przynosiły swoim partnerką pokarm 2x częściej uprawiały seks. Nie wiem czy widzicie tutaj pewną zależność. Ja ją dostrzegam...

Cristina Gomes i jej koledzy obserwowali zwierzęta podczas polowań, a następnie liczyli liczbę stosunków. - Dzięki dzieleniu się z samicami, samce zwiększały częstotliwość stosunków seksualnych, a samice zyskiwały dodatkowe kalorie. Zadziwiające jest to, że jeśli samiec dzielił się z konkretną samicą, liczba stosunków zwiększała się dwukrotnie, a więc rosła możliwość zapłodnienia - mówi Gomes.

Co ciekawe samce nie liczą na nagrodę natychmiast. Do stosunku dochodzi nawet po kilku dniach. Odkrycie Gomes może rzucić nieco światła na ewolucję naszego gatunku. Pokazuje bowiem, że sprawniejsi myśliwi mają większe szanse reprodukcyjne oraz, że naczelne wchodzą w długotrwałe relacje pomiędzy poszczególnymi osobnikami.

Moim skromnym zdaniem interia.pl popłynęła w tym artykule. Chociaż będąc w pracy i czytając taki artykuł, uśmiech sam wraca na twarz.

Orędzie do wszystkich myśliwych!
Pamiętajcie, o! Utalentowani myśliwi, polujcie, przynoście, dzielcie się a w rezultacie nagroda Was nie ominie.

P.s. Może nie dziś, nie jutro ale z pewnością sobie pobzykacie ;)

środa, 15 lipca 2009

Meksyk oburzony nową reklamą Burger Kinga. "To stereotyp"

FreeDigitalPhotos.net

Hamburger

Photographer: Suat Eman

Fresh hamburger isolated on white.

Burger King zaprezentował klientom w Europie nowego hamburgera, wraz z jego reklamą. Okazało się, że film reklamowy obraża Meksyk i jego obywateli - tak przynajmniej sądzi ambasador tego kraju w Hiszpanii.


Nowa kanapka nazywa się Texican Whopper. Film reklamowy przedstawia kowboja i meksykańskiego zapaśnika (którego zapewne kojarzymy z pewnego filmu) mieszkających pod jednym dachem. Jeden wysoki (kowboj) drugi zaś silny (zapaśnik) - panowie pomagają sobie w różnych codziennych czynnościach.

Kontrast pomiędzy postaciami, wraz z ich harmonijną współpracą, ma symbolizować mieszankę smaków, jaką klienci Burger Kinga natrafią w nowych kanapkach sieci.


Co tak zdenerwowało ambasadora Jorge Zermeno oraz anonimowych przedstawicieli władz Meksyku? Jak podaje strona internetowa magazynu "Time", chodzi o stereotypowe i niesprawiedliwe przedstawienie postaci zapaśnika. Malutki zapaśnik nosi flagę Meksyku jak pelerynę.

Według ambasadora ma to sugerować, że Meksykanie nie szanują flagi swojego kraju. Zermeno postanowił napisać do Burger Kinga, aby zaprotestować.

- Musimy powiedzieć tym ludziom, że w Meksyku bardzo szanujemy naszą flagę - powiedział Zermeno.

Przedstawiciele Burger Kinga nie skomentowali jeszcze zarzutów ambasadora.

wtorek, 14 lipca 2009

Tłuste jedzenie zmniejsza szansę na ojcostwo


Mężczyźni, którzy objadają się golonkami, stekami, hamburgerami i innymi tłustymi potrawami, mają niską jakość nasienia, przez co zmniejsza się ich szansa na poczęcie dziecka. Dlatego starający się o potomstwo, powinny szczególnie zadbać o zdrową dietę.
cytat zaczerpnięty ze strony gazeta.pl

Jak zwykle naukowcy szokują nas i zaskakują na każdym kroku. Tym razem hiszpańscy naukowcy podzielili się z nami swoimi niezbyt miłymi odkryciami. Dowiedli, że jakość nasienia ma silny związek z tym, co je potencjalny ojciec. Dlatego zdrowa dieta, to jeden z warunków dobrej spermy.

Uczeni przez cztery lata badali mężczyzn zgłaszających się do klinik płodności w Hiszpanii. Badanie przeprowadzono na 61 badanych mężczyzn. To straszne, że aż połowa miała problemy z poczęciem dziecka. Eksperci analizowali między innymi stres, przebywanie w szkodliwych warunkach oraz dietę.

Badani którzy jedli zdrowe posiłki tzn. dużo warzyw i owoców dostarczając do organizmu o wiele więcej witamin, błonnika etc. czyli tych czynników które wspierają naturalne mechanizmy obronne komórek mieli lepsze nasienie niż ci jedzący tłuste i tym samym tuczące potrawy.

Z raportu wyraźnie wynika też, że największe problemy ze spłodzeniem dziecka mieli ci, którzy na co dzień gustują w potrawach mięsnych i produktach o wysokiej zawartości tłuszczu. Wszystko dlatego, że takie dania są bardzo ubogie w przeciwutleniacze. Jedzący tłuste potrawy mają po prostu mniej żywotne plemniki.


Dość straszne badanie dowiodło, że nie tylko nasza partnerka musi zdrowo się odżywiać podczas podjęcia decyzji o poczęciu dziecka, a także przyszli tatusiowie. Czyli teraz nie pozostaje nam drodzy panowie jak "wcinać" tylko zdrowe produkty by w niedalekiej przyszłości nasza pociecha była silna i zdrowa a tak w priorytecie mogła w ogóle przyjść na świat.

Także nie pozostaje mi nic innego jak krzyknąć. Jemy zdrowo i do dzieła ! ;)

poniedziałek, 13 lipca 2009

Jak (nie) jeść pałeczkami ? (part 2)

http://www.flickr.com/photos/adactio/ / CC BY 2.0

HASHI - to japońska odmiana pałeczek - jest ich wiele odmian pałeczek w zależności od tego, do czego mają służyć: przygotowywania potraw, jedzenia posiłków, czy chociażby pałaszowania słodyczy. Jak każdy kto chociaż przez chwilę interesował się tym tematem zapewne wie, że różnią się materiałem z którego są wykonywane. Najbardziej popularnymi uznane są pałeczki bambusowe i drewniane z kolei najbardziej "wystawnymi", te które produkowane są ze stopów metali szlachetnych (stopu cyny z ołowiem, złota, srebra). Najciężej dostępne są pałeczki wykonane z kości słoniowej oraz przyozdabiane kamieniami szlachetnymi takimi jak chociażby szmaragd.


Dobór pałeczek jest ściśle związany z hierarchią w społeczeństwie, krótko pisząc przeciętne azjatyckie domy korzystają z pałeczek wykonanych z wierzbowego drewna, bambusa bądź plastikowych. Bardzo ciekawy jest fakt, że domownicy dbają o swój przyrząd do jedzenia, trzymają w specjalnym futerale lub pudełku. Co z punktu widzenia przeciętnego polaka jest raczej śmieszne. Złote pałeczki używane są najczęściej przez wysoką arystokrację czy rodzinę królewską.

WARIBASHI, ostatnimi czasy biją rekordy popularności w Japonii tzn. pałeczki zrobione z jednego kawałka drewna, które łatwo można rozłamać na dwie części, co zapewnia nie tylko wygodę, ale i jednorazowość ich użycia. Często spotykane w restauracjach.

Na koniec mała uwaga na temat jedzenia sushi, bo wielokrotnie spotkałem się z pytaniami na ten temat. Otóż przysmak ten można jeść zarówno pałeczkami, jak i palcami – oba te sposoby są jednakowo poprawne i nikogo w ten sposób nie urazimy. Mam nadzieję, że nie zniechęcicie się do jedzenia pałeczkami ponieważ jest to wspaniała zabawa, małym kłopotem z początku może być fakt, że nasze jedzonko może przestygnąć i będziemy wcinać zimne potrawy, ale z czasem dojdziecie do wprawy. Mnie osobiście nauka posługiwania się tym przyrządem zajęła dobre 1,5 roku. Powodzenia!

niedziela, 12 lipca 2009

Jak (nie) jeść pałeczkami ? (part 1)

Jedzenie pałeczkami może dla wielu przyzwyczajonych do widelca i noża osób bardzo kłopotliwe, ale zapewniam, że kiedy naprawdę się opanuje tą sztukę, to satysfakcja jest wręcz ogromna. Niewątpliwie z początku czekają na śmiałków różne trudności, a smaczne posiłki w azjatyckich knajpkach nie raz przestygną, ale nie ma co się poddawać, bo w końcu pałeczkami jedzą miliony ludzi na całym świecie i podobnych osób jest relatywnie więcej, niż posługujących się nożem i widelcem.
Dalsza część artykułu pod tym linkiem http://mazzi.wordpress.com/2007/11/03/jak-nie-jesc-paleczkami/

Kiedy dokładnie Chińczycy zaczęli stosować pałeczki ? Tego do końca nie wiadomo, ale pierwsze zapiski na ten temat datowane są około 2000 lat wstecz, choć są też teorie, że prymitywnymi formami patyczków (gałązki, kawałki drewna) podczas spożywania pokarmów posługiwały się już prymitywne chińskie plemiona. Konfucjusz w swoich zapiskach informował, że pałeczki były powszechnie stosowane już w (1766 - 1122) p.n.e. przez cesarską dynastię Shang.

Ciekawym i zaskakującym może stać się fakt, iż idea pałeczek do jedzenia nie zmieniła się przez stulecia, jedynie zmienił się materiał z których są wykonywane. W takim razie pałeczki są odzwierciedleniem dawnych chińskich oraz japońskich wierzeń i zwyczajów ? Ja osobiście uważam, że tak. Dowodem mojej tezy może być fakt, że przez niektórych ludzi pałeczki były uznawane za święte narzędzie łączące zwykłych ludzi z bóstwami. Konfucjusz wręcz uważał, że posiadanie noża przy stole to akt agresji nie przystający mężczyźnie, a jego filozofia miała znaczącą rolę w rozpowszechnieniu stosowania pałeczek w krajach azjatyckich.

środa, 8 lipca 2009

Fast Food Freestyle... Pogrom !

Chodząc ostatnio po necie a bardziej dosadnie pisząc po ulubionym miejscu odnajdywania weny blogowiczów czyli youtube.com. Wyszukałem przez przypadek film (czyli praktycznie tak jak zawsze) który szczególnie zwrócił moją uwagę. Filmik niezbyt długi. Fabuły skomplikowanej w nim raczej nie znajdziecie. Podoba mi się zaś fakt, że w sposób delikatny można porobić sobie żarty z ludzi i nikt nie będzie z tego powodu cierpiał.

Filmik przedstawia grupkę młodzieży która wyrusza do McDonalda w wiadomym celu (sytego posiłku). Używając przy zamówieniu freestyle'u. Szczerze pisząc, dawno nie widziałem tak pogodnego wykonania freestyle'owego.






Mogę Was zapewnić, że jeśli znajdę jeszcze jakiekolwiek tego typu filmiki to z pewnością wrzucę je na mojego bloga ;)

W tym momencie chciałbym pozdrowić wszystkich zakręconych ludzi którzy mają takie pomysły. Dzięki Wam nie jest nudno na tym świecie. Można się z czegoś pośmiać. Z zaskoczeniem spoglądać na te ciekawe rzeczy które robicie i nagrywacie a potem dzielicie się swoimi odczuciami na youtubie. Chętnie bym Was ludzie wspomógł tylko, nie jestem z tych osób które lubią robić cokolwiek publicznie, nawet chociażby wygłupiać się. Taka trochę sierota ze mnie :D

P.s. Szerze to przypomniała mi się pewna historia która miała miejsce kilka lat temu w Tomaszowie Mazowieckim a raczej w okolicach tego miasta. Oczywiście historia nie jest związana z tematem jedzenia. W kilku kolejnych postach postaram się przybliżyć tę historię. Jeśli nie zapomnę of course. Bo z pamięcią u mnie to jest raczej różnie.

Dla znajomych czytających mojego bloga. Tak to przez Was i Wy wiecie dlaczego ! ;)

Jak powinno wyglądać moje śniadanie ?

Photographer: Suat Eman

Breads on white.


Temat z serii "Gdy rano brakuje energii..."

Rano zawsze brakuje mi energii i ciężko mi się skupić na pracy (pracuję umysłowo). Jak powinno wyglądać moje śniadanie?

Idealne śniadanie to śniadanie po pierwsze zjedzone w domu, w spokoju. Nie ma nic gorszego niż jedzenie w biegu, w samochodzie czy dopiero po dotarciu do pracy.

Drugą rzeczą jest to, co nakładamy sobie na talerz. Bardzo odradzam jedzenie słodkich śniadań, np. słodkie płatki z mlekiem i do tego kawa czy bułka z masłem i dżemem. Zdecydowanie korzystniejsze jest śniadanie składające się z produktów zbożowych pełnoziarnistych (np. chleb razowy, płatki owsiane zwykłe lub górskie, muesli bez cukru), dodatku nabiału (np. mleko do płatków, serek wiejski na kromkę chleba czy naturalny jogurt) i warzyw lub świeżych owoców.

Przykład idealnego śniadania:

  • Chleb pełnoziarnisty posmarowany margaryną roślinną z liściem sałaty, chudą szynką i pomidorem. Do tego jogurt naturalny mały i herbata zielona z cytryną.
  • Płatki owsiane górskie z pokrojonym w kostkę jabłkiem zalane jogurtem naturalnym i doprawione cynamonem. Do picia yerba mate.

Na pytanie odpowiedziała Ewa Ceborska z portalu onet.pl

Teraz chciałbym się zastanowić i przeanalizować to co napisała pani Ewa. Ponieważ codzienne wydatki na taki zestaw może całościowo miesięcznie wynieść za dużo bądź nie tyle ile byśmy chcieli. Może jakieś alternatywy ? 2 przykłady to za mało, biorąc pod uwagę złożoność naszego systemu płac (czyli biedny albo zamożny). Skupiłem się nad faktem przygotowywania śniadania. Osobiście nie chciałbym przygotowywać codziennie śniadania w domu i w domu go spożywać ponieważ mój system trawienny najwidoczniej nie ma silnej potrzeby przyswajania pokarmu rano. Wolę poczekać do 12:00 i zjeść dopiero wtedy śniadanie, potem obiad gdy wracam do domu w okolicach 16:00 - 17:00 a następnie kolację w okolicach 21:00 - 22:00. Gdy rano się "przewracamy" jadąc do pracy bo "nie mamy siły" itd. to w większości się bierze stąd, że albo nie zjedliśmy zadowalającej (oczywiście nie do końca ciężkiej) kolacji albo nie wyspaliśmy się. Fenomen wielu wspaniałych porad został oparty na wmówieniu ludziom, wręcz zakodowaniu, że w tych godzinach najlepiej jeść. Pamiętajcie ! Bądźcie indywidualni ! Przecież to Wy najlepiej wiecie jaki macie metabolizm i o której godzinie będziecie głodni.


Po raz kolejny amerykanin mistrzem świata w jedzeniu hot dogów

Amerykanin Joey Chestnut po raz trzeci z rzędu zdobył w sobotę tytuł mistrza świata w jedzeniu hot dogów. Zjadając w ciągu 10 minut 68 bułek z parówką nie tylko ponownie pokonał sześciokrotnego championa z Japonii Takeru Kobayashi'ego, ale ustanowił też nowy rekord świata w tej dziedzinie.

Zawody organizowane są co roku z okazji Dnia Niepodległości na nowojorskim półwyspie Coney Island.

Największy żarłok na świecie - materiał TV

W przeciwieństwie do ubiegłorocznej edycji, gdy w ciągu regulaminowych 10 minut Chestnut i Kobayashi zjedli po 59 hot dogów i potrzebna była dogrywka, tym razem Amerykanin niemal od początku wyraźnie prowadził. 31-letni Japończyk zdołał ostatecznie zjeść 64 bułki z parówką, zaś kolejny zawodnik pochłonął "zaledwie" 55 hot dogów...


Rekord Takeru "Tsunami" Kobayashi z 2004 roku
(53 i pół hotdoga w mniej niż 12 minut)

Wiadomości zgromadzone w tym poście w większości pochodzą z serwisu onet.pl - rozrywka
Artykuł w całości znajduje się pod tym linkiem

Nie wiem czy wiecie ale 68 hotdog'ów to prawie 280 kalorii sumując 19000 tys. kalorii ! Nie wspominając już o fakcie bólu żołądka i ostatecznym fakcie potrzeby fizjologicznej znanej również pod nazwą bujną i jakże zacną nazwą "uwolnić orkę".

Szczerze oglądając retransmisję na jednym z anglojęzycznych kanałów wydawało mi się, że Japończyk będzie górą. Dobra passa naszego zachodniego przyjaciela trwała zaledwie do 32 hotdog'a. Właśnie w tym momencie Amerykanin zdobył upragnioną przewagę 2 "ciepłych psów" którą utrzymał już praktycznie do samego końca gdzie wraz 64 (ostatnim) kęsem rywala przewaga ta urosła jeszcze o 2 kąski. Dając tym samym magiczny wynik 68 fast food'owych killerów !

wtorek, 7 lipca 2009

Kryzys w sieciach fast food ? Nie tym razem!

Zważywszy na fakt iż również należę do grupy fast food'owców. Postanowiłem podzielić się z Wami artykułem który znalazłem na portalu wp.pl

Zachęcam do przeczytania całości artykułu. Aby to zrobić wystarczy kliknąć w link pod wyrywkiem artykułu, który przeniesie Was Drodzy Internauci w miejsce docelowe artykułu.

Nie wszyscy inwestorzy obawiają się spowolnienia gospodarczego. McDonald's, KFC i sieci kawiarni zapowiadają uruchamianie kolejnych placówek. Polskie restauracje także chcą inwestować.
Spowolnienie gospodarcze już zaczyna odczuwać branża gastronomiczna. W tej chwili najwięcej powodów do niezadowolenia mają duzi restauratorzy, który w ciągu trzech miesięcy zanotowali spadek obrotów o ponad 20 proc.
To skutek coraz gorszych nastrojów konsumentów. W listopadzie, jak wynika z danych IPSOS, nastroje konsumentów spadły czwarty raz z rzędu, a indeks optymizmu (WOK) obniżył się o 5,76 pkt do poziomu 91,87 pkt. To najniższy poziom od czerwca 2006 roku. Polscy konsumenci coraz bardziej obawiają się o przyszłość. Wielu spodziewa się wzrostu bezrobocia, co nie sprzyja jadaniu poza domem, w tym szczególnie w drogich restauracjach. Potwierdzają to sami restauratorzy...


Więcej informacji pod adresem http://wp.pl
Całość artykułu można znaleźć w Gazecie Prawnej (z dnia 29.12.2008)





W roku 2009 analiza rynkowa wyraźnie wskazywała na poprawę sytuacji fast food'ów. Tym oto sposobem wskaźnik wrócił do normy sprzed dwóch lat dając ciut większy wynik ponieważ blisko 97%. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że naszą domeną jest jedzenie na szybko. Brak czasu wpływa diametralnie na nasze wybory. Stąd, zamiast przygotować sobie porządne śniadanie, czekamy do 12:00 na przerwę w pracy. Wraz z sekundomierzem startujemy do najbliższego fastfood'u po to by się opchać i ostatecznie wrócić zmęczonym do domu.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Poradnik: "brak czasu i jedzonko"





Z racji tego, że jest to mój pierwszy post który piszę de facto w przerwie na śniadanie. Postanowiłem skupić się na odwiecznym problemie braku czasu i niedostępności punktów gastronomicznych w miejscu pracy.Najbardziej pospolity problem a jakże ważny w naszym życiu.



Przecież wiadomym jest, że potrzeba zjedzenia porządnego śniadania jest podstawą naszej błyskotliwej egzystencji w pracy. Spoglądając na zegarek w odliczaniu do przerwy śniadaniowej powinniśmy mieć już zaplanowane gdzie chcemy się udać i jak wyjdziemy czasowo w ostatecznym dodarciu do celu, pochłonięciu posiłku i powrotu przed końcem przerwy. Jest to dość ważny aspekt gdyż nie każdy szef jest na tyle tolerancyjny by móc przepuścić koło nosa takie występki. Dlatego dobrą alternatywą wobec takiego problemu jest zastosowanie niezbyt skomplikowanej taktyki.

Faza pierwsza: analiza punktów gastronomicznych

  • "idąc do" bądź "wracając z" pracy starajmy się uzyskać ulotki z menu danego miejsca co w późniejszym czasie może nam się bardzo przydać!
  • tutaj musimy być przygotowanymi na ewentualne rozczarowanie, z racji braku takich punktów w okolicach pracy.
  • jeśli są takowe musimy być pewni, że dotarcie na miejsce, sam posiłek i powrót nie zajmą nam więcej niż nasza przerwa trwa.
Faza druga: zatapianie się w przyjemności

  • tutaj pozwolę sobie przytoczyć podpunkt pierwszy fazy wcześniejszej, otóż będąc w posiadaniu takowych ulotek możemy na spokojnie przeanalizować je w domowym zaciszu wybierając potrawy najsmaczniejsze dla nas.
  • musimy pamiętać aby nasze menu różniło się od "wczorajszego", codziennie wybierajmy coś nowego, dzięki czemu menu nie znudzi tak szybko naszego podniebienia.
Faza trzecia: powrót z tarczą

  • dzięki fachowemu podejściu do sprawy posiłku mamy pewność, że posiłek nie znajmie nam więcej czasu niż względnie z początku zakładaliśmy, że zająć może
  • cały tydzień nasze śniadanie będzie wyglądało barwnie kulinarnie
  • szef nas nie skarci
  • wrócimy do pracy z uśmiechem na twarzy
Reasumując, każdy kto kiedyś choć chwilę lubił spędzać w kuchni by przygotować sobie posiłek zapewne zignoruje ten poradnik ponieważ jak wiadomo wcześniejsze spreparowanie jedzonka daje większą frajdę i wiemy tak naprawdę czego naszemu żołądkowi na chwilę obecną potrzeba. Każdy kto nie ma czasu na zabawy w kuchni, polecam mój sposób który był już sprawdzany i wielokrotnie testowany.

Galileo: "sposób na zdobycie jedzenia bez pieniędzy w Niemczech"

Sposób na jedzonko

Kilka dni temu w telewizji na TV4, leciał bardzo ciekawy program o nazwie "Galileo". Widziałem go wcześniej już kilka razy i nie przypadł mi do gustu z racji jego prostoty i w moim odczuciu kompletnie NIE śmiesznego prowadzącego.

Piątkowy wieczór, siedzę znudzony przed telewizorem. Pogoda jak na złość totalnie "inna" niż bym chciał. Pstryk! Tuż przed moimi oczyma ukazuje się napis "niemiecki sposób na zdobycie jedzenia bez pieniędzy" pomyślałem sobie, że to będzie prawdziwy pogrom. Zawziąłem się do oglądania...

Ku mojemu zaskoczeniu nie był to biegający po mieście ochlapus żebrzący o jedzenie. Tylko dość wysublimowane i delikatne pomysły które można zastosować w celu zredukowania kosztów wyżywienia praktycznie o połowę, a czasem nawet do zera!

Po wprowadzeniu nastąpiło uroczyste odliczanie od 10 pozycji do 1, tej najbardziej kulturalnej i najlepiej zorganizowanej. Postaram się opisać te które utkwiły mi w pamięci najlepiej. Ponieważ nie chciałbym przekręcić żadnych faktów.

Akcja w studenckiej stołówce

Jedynym mankamentem tej operacji jest fakt, że osoby zza społeczności studenckiej muszą wykupywać tzw. kartę studencką dzięki której mogą bez przeszkód poruszać się po całym obiekcie. Ceny na stołówce są troszkę wyższe dla takich osób ale zawsze możemy dogadać się z jakimś studentem, że damy mu pieniążki a on/ona kupi nam na swoją kartę to co będziemy chcieli. Jeśli przyjmiemy system oceniania od 1 do 5 to mogę szczerze napisać, że dam za ten sposób max 2.

Wycieczka do firmowej piekarni

Na wstępie oceniam sposób zaoszczędzenia pieniążków na 4. Ponieważ udając się do takowej piekarenki odchodzą nam koszty związane z podatkiem VAT. W ten oto sposób za połowę ceny możemy kupić bardzo dużo pieczywa które jak opisują w programie powinno nam starczyć na 2-3 dni.

Degustacja w markecie

Chyba najlepszym sposobem na najedzenie się do syta jest degustacja próbek w markecie. Nasz bohater nie płacąc kompletnie nic najadł się pieczywa, wędlin i serów nie dorzucając do tego interesu ani złotówki, a jak stwierdził "napchałem się do syta". Zdecydowanie 5/5

Po sąsiedzku: "Sąsiedzi pieczę ciasto!"

Ostatni z pomysłów szalonego prezentera telewizyjnego to sąsiedzka pomoc. Nie mając żadnych składników udajemy się do części miasta w której nas nie znają i udajemy nowego sąsiada który "tworzy" ciasto na odwiedziny znajomych, rodziny etc. Odwiedzamy sąsiadów pamiętając, że możemy poprosić tylko o jeden składnik którego rzekomo brakuje nam do naszego cake'a. Gdy uzyskujemy wszystkie składniki możemy spokojnie wrócić do domu i zacząć wypiek. Czas który prezenter poświęcił na szukanie składników to zaledwie dwie godziny! Moja ocena 4/5

Oczywiście wymienione przeze mnie sposoby mogą zaistnieć w życiu tylko przy założeniu, że życzliwość i dobroć ludzi z którymi będziemy rozmawiać będzie na podobnym poziomie która była przedstawiona w programie. W innym wypadku niektóre sposoby mogą być kompletnie nieprzydatne.